|
|
|
|
Brak dyskusji o współczesnej architekturzeKazimierz Popławski, 2010-08-11, Serce boli, gdy powstają nowe budynki, całkowicie oderwane od rzeczywistości, a ich niemal barokowy przepych i kolorystyka to wyraz braku smaku inwestorów i architektów. Zostają one na długie lata, a może i na wieczność - pisze Czytelnik "Gazety" Regularnie czytam "Gazetę" i zauważyłem, że sporo miejsca poświęca się ochronie zabytków i estetyce przestrzeni publicznej miasta. Bardzo się cieszę, że dziennikarze "Gazety" walczą o to, aby miasto dbało o swoją historię zapisaną w murach najstarszych budynków. Zauważyłem jednak, ze właściwie brak dyskusji o współczesnej architekturze (poza tą, która próbuje się wciskać między zabytki, lub wręcz na nich wyrastać). Sądzę, że warto byłoby poruszyć ten temat, gdyż czasem wydaje się, że nowe obiekty - czy to domy mieszkalne, bloki, czy też biurowce - projektują domorośli architekci. Zastanawiam się też czy Białegostoku i regionu nie stać na (pozwolę sobie tak to ująć) "szkołę białostocką" lub "szkolę podlaską" architektury? Przecież mamy wokół wiele inspiracji - przede wszystkim przyroda, historia, tradycja i folklor, zróżnicowanie etniczne, dawna architektura - stąd można przecież czerpać wzorce i podpowiedzi jak, z czego, w jakich kolorach budować.
Weźmy na przykład Skandynawię - architektura państw północy jest znana na całym świecie, a nawiązuje przede wszystkim do charakteru tego regionu - surowości przyrody, harmonii z nią etc. Serce boli, gdy powstają nowe budynki, całkowicie oderwane od rzeczywistości, a ich niemal barokowy przepych i kolorystyka to wyraz braku smaku inwestorów i architektów. Zostają one na długie lata, a może i na wieczność.
Będę wdzięczny za poruszenie tego tematu, gdyż sadzę, ze leży to w interesie mieszkańców i miasta, i regionu. Mam również nadzieję, że poprzez jeden czy dwa artykuły, wywiady itp. na ten temat, przynajmniej niektórzy inwestorzy i architekci zastanowią się przed postawieniem kolejnego pstrokatego straszydła.
Pozdrawiam,
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok Jakiej architektury potrzebuje Białystok?not. Andrzej Kłopotowski, 2010-05-16, Nowoczesnej? Wpisującej się w krajobraz? Czy może zupełnie oderwanej od rzeczywistości? To pytania, które pojawiały się w trakcie dyskusji o architekturze Białegostoku  Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Architektura Dyskusja była jednym z elementów odbywającego się w ostatnich dniach festiwalu ArchFilmFest. Można było podczas niego obejrzeć filmy, pokazujące dokonania największych mistrzów Dekonstrukcji - Daniela Libeskinda, Franka Gehry'ego czy Zahy Hadid. Ale po jednej z projekcji znalazło się też miejsce właśnie na rozmowę o architekturze w Białymstoku. Oto najciekawsze fragmenty:
Krzysztof Sołoducha, portal www.sztuka-architektury.pl: Jak wygląda współpraca architektów z urbanistami? Czy jest ona niezbędna? I jaka powinna być ta architektura przez nich tworzona?
Piotr Firsowicz, szef departamentu urbanistyki w urzędzie miejskim: - Nie ulega wątpliwości, że architekci muszą współpracować z urbanistami. Rolą urbanistów jest wyznaczanie terenów pod zabudowę. Ale to architekci wypełniają te przestrzenie zabudową. Mniej czy bardziej udaną. Tych złych budynków nie da się z niej wyburzyć, usunąć ani ukryć. Moim zdaniem w Białymstoku potrzebna jest architektura współczesna. Co to znaczy? Każdy dobry architekt powinien to wiedzieć.
Jerzy Uścinowicz, wydział architektury Politechniki Białostockiej: - Ważne jest, by powstały tu dzieła epokowe. Niekoniecznie w tak dużej skali jak w pokazanych filmach. Mogą być też w małej. Ważne, by były. Najlepszym rozwiązaniem do poszukiwania takich projektów są konkursy architektoniczne. I powinny być organizowane zawsze, gdy w grę wchodzą pieniądze publiczne. Przetargi z głównym kryterium cenowym dyskwalifikują na starcie architekturę wybitną.
P.F.: - W Białymstoku w ostatnich latach zorganizowano kilka czy nawet kilkanaście konkursów. Na stadion, na operę, na campus uniwersytecki. Ostatni to konkurs o charakterze ideowo-studyjnym na plac Niepodległości, a w najbliższym czasie - na zagospodarowanie Doliny Białej. Odniosę się do tego na plac. Uważam, że zakończył się sukcesem i uzyskaliśmy w nim rozwiązania o nowej jakości. Efekty przeniesione zostaną do powstającego planu zagospodarowania przestrzennego. Określą gabaryty i funkcje obiektu kubaturowego, który mógłby pojawić się na placu.
Czy miasto stawia na kryterium jakości?
J.U.: - Do końca nie. Wartość ekonomiczna przewyższa estetyczną. Im taniej, im szybciej - przewyższa walor jakościowy. To nastawienie należy zmienić. Jeżeli realizuje się przestrzeń publiczną [rynek], to nie można wybierać projektu na podstawie ceny i szybkości jego wykonania. Środowisko architektów uważa, że w takich przypadkach należy rozpisywać konkurs. Etyka architekta wręcz nie pozwala brać takiego zamówienia.
P.F.: - Posłużę się konkursem, który właśnie realizujemy. W ubiegłym roku zleciliśmy wykonanie opracowania na bulwary nadrzeczne z przetargu, na zasadzie najniższej ceny. Ale jakość, którą otrzymaliśmy, nie odpowiadała nam. Zaproponowaliśmy więc prezydentowi rozpisanie konkursu. Chodzi o zabudowanie doliny? O wprowadzenie nad nią nowych elementów?
J.U.: - Ma to być ciąg zielony. Z tym, że dziś rzeka sprowadzona jest do roli kanału wyprowadzającego wodę, nad częścią jest też magistrala ciepłownicza. Chodzi o to, by stała się nowym kręgosłupem miasta, by powstały wzdłuż niej ścieżki rowerowe i spacerowe. Plus dodatkowo funkcje sportowe. Chodzi, by właściwie dolinę umeblować i przyciągnąć tu ludzi.
Jakiej architektury potrzebujemy?
P.F.: - Nowoczesnej.
Przetworzonej czy współczesnej?
P.F.: To zależy od kontekstu. Próby przetworzenia są czasami udane. Ale są też przykłady, gdy wychodzą rzeczy dziwne.
prof. Walery Morozow, wydział architektury Politechniki Białostockiej : - Ważne jest wyjście do szukania rozwiązań przez konkursy. Nie zawsze ich efekty są dobre, ale to i tak najlepsze rozwiązanie. Jaka architektura jest potrzebna? Trafiłem tu niedawno, może pięć lat temu. I pierwsze wrażenie - nie bardzo. Przez lata żyłem w Mińsku, jeździłem do Sankt Petersburga, do Paryża, do Anglii. Ważne jest, by architektura była wpisana w krajobraz, by była wysokiej jakości, w odpowiedniej skali, w zieleni.
Jerzy Ullman, architekt : - Potrzebujemy wyższych pięter architektonicznych.
Marek Tryburski, białostocki oddział Stowarzyszenia Architektów Polskich : - Naukę architektury należy zacząć od decydentów, którzy zlecają nam projektowanie. Im wyższa będzie ich kultura, więcej będą oczekiwać też i od nas.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok |
|
|
|
|
Zabytek z Kilińskiego wypruty z wnętrzaMonika Kosz-Koszewska, 2010-08-11, Od kilku tygodni trwają prace związane z przebudową XIX-wiecznej kamienicy przy ul. Kilińskiego 15. Niestety, właściciel nie remontuje zabytku, a jedynie zostawia ścianę frontową. Konserwator zabytków zgodził się, aby reszta była nowa. Fot. Jędrzej Wojnar / Agencja Inwestycję trudno nazwać remontem, bo w tej chwili rozebrano już właściwie większą część ściany od ulicy Legionowej, wyburzono ściany działowe. Odkryto tym samym wnętrze budynku, gdzie widać podział na opustoszałe kilkanaście lat temu mieszkania, miejsca po rozebranych piecach kaflowych. Unikatowa kamienica z bogatymi detalami na froncie to jedyny przykład mieszczańskiej zabudowy z XIX wieku w samym centrum miasta. Przed 1897 r. należała do Abrama Jossema, znanego białostockiego stomatologa, po wojnie była w rękach gminy, która uczyniła z niej komunałkę. Po odzyskaniu praw własności przez dawnego właściciela przez wiele lat nie był on w stanie zainwestować w remont, a ten był pilnie potrzebny. Drewniane stopnie na klatce schodowej zapadały się i trzęsły pod naciskiem użytkowników, pękały ściany i dach. Teraz właściciel zdobył się na inwestycję i powołał do tego celu spółkę Kamienica Mucharski - Puziuk. Nowe funkcje planowane dla budynku pod adresem Kilińskiego 15 to usługi, gastronomia i hotel, ale ostatecznie zostanie z niego tylko ściana frontowa. Z tyłu powstanie trzykondygnacyjna nowa część, będzie taras widokowy i lukarny. Cały zakres prac był konsultowany z podlaskim konserwatorem zabytków.
- Projekt przewiduje dobudowanie nowej części i przesłony od ulicy Legionowej, która ma być początkiem swego rodzaju kurtyny zasłaniającej zaplecza wszystkich kamienic z tej pierzei. W związku z nowymi funkcjami hotelowymi i przepisami przeciwpożarowymi na tyłach powinna być klatka schodowa. To jest bardzo stary obiekt w złym stanie, więc zgodziliśmy się na taki kompromis, bo ekspertyza techniczna wykazywała, że trzeba zrobić nowe stropy i więźbę dachową - mówi Andrzej Nowakowski, konserwator zabytków. - Ale zachowana będzie elewacja od ulicy Kilińskiego. Wszystkie detale zostały zinwentaryzowane, tych których już nie ma, zostaną odtworzone.
Konserwator zabytków nie pamięta, czy zachowany będzie oryginalny wygląd klatki schodowej z drewnianymi poręczami i stopniami, która na górze miała kolorowe przeszklenie.
- Musiałbym sięgnąć do projektu, ale przy tego typu radykalnym remoncie i zmianie funkcji, właśnie ze względów przeciwpożarowych stopnie nie mogą być drewniane, chyba, że w grę wchodziłyby drewniane nakładki - tłumaczy konserwator.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok |
|
|
|
|
Trzy miliony rocznie na bulwary przy Białej. Konkurs rozstrzygnięty. Elżbieta Suchowierska, 19 lipca 2010, Magistrat (przy współpracy z SARP Białystok - ian) rozstrzygnął konkurs na koncepcję śródmiejskiego bulwaru nad rzeką Białą pomiędzy ulicą Radzymińską i Miłosza w Białymstoku. Bulwary będą się ciągnęły od ulicy Radzymińskiej do Miłosza (fot. Wojciech Wojtkielewicz) Na terenach, które są własnością miasta, zostaną zbudowane ścieżki rowerowe, alejki spacerowe i miejsca wypoczynkowe. Tak wyglądają na wizualizacji przygotowanej przez architektów z Opola. Urząd miejski (przy ścisłej współpracy z Białostockim Oddziałem Stowarzyszenia Architektów Polskich SARP - ian)ogłosił konkurs na koncepcję przestrzenną bulwaru nad rzeką Białą pomiędzy ulicami Radzymińską i Miłosza. Do konkursu zgłosiło się ponad 50 firm. Dziewięć z nich przygotowało projekty. Miały to być ścieżki rowerowe i miejsca, gdzie mieszkańcy będą spędzać wolny czas.
Pierwsze miejsce i nagrodę 45 tysięcy złotych za wykonany projekt otrzymała firma “Biuro 87” z Opola.
Jury oceniło projekt, jako bardzo oryginalną wizję pełnowartościowego parku miasta. Autorzy projektu zaplanowali na terenie bulwarów różnorodne funkcje rekreacyjne i kulturalne. Z dużą intensywnością i różnorodnością zieleni parkowej.
Wizja kreuje nową wizję centrum Białegostoku, otwartą na różnego rodzaju aktywności. Koryto rzeki Białej według planu ma być prowadzone zgodnie z naturalnym korytem.
Za interesujące sędziowie konkursu uznali propozycje umeblowania bulwarów pawilonami o różnorodnej funkcji oraz małej architektury.
– Na dziś jest to jednak tylko koncepcja tego, jak mogą wyglądać bulwary w przyszłości – mówi prezydent Adam Poliński. – Z pozostałych nagrodzonych prac prawdopodobnie będziemy czerpać pojedyncze rozwiązania.
Urząd miejski planuje co roku zrealizować kolejny odcinek przy bulwarach.  Autorzy zwycięskiego projektu zaplanowali różnorodne funkcje rekreacyjne i kulturalne oraz dużo zieleni. Tak, według nich, mają wyglądać bulwary od skrzyżowania ulicy Jurowieckiej i Sienkiewicza. – Pierwszy zrealizowany będzie odcinek od ulicy Miłosza w kierunku centrum – mówi Poliński. – Nagrodzeni autorzy już w najbliższym czasie rozpoczną z nami negocjacje na temat przygotowywania projektu budowlanego. Chcielibyśmy już w przyszłym roku ogłosić przetarg i rozpocząć jego realizację.
Na kolejne lata w wieloletnim planie inwestycyjnym urzędu miejskiego są już zarezerwowane pieniądze na kolejne odcinki inwestycji. Miasto planuje wydać po trzy miliony złotych rocznie. Bulwary bliżej natury Monika Kosz-Koszewska, 2010-07-18, W okolicach ul. Miłosza sztuczne wyspy i plac miejski z kwietnymi rabatami, dalej tarasy widokowe i park leśny, pawilony i pergole wzdłuż rzeki, fontanna na rondzie Lussy, ale bez wielkiej rewolucji w komunikacji. Tak bulwary nad Białą widzi opolska pracownia Biuro 87A, zdobywca I nagrody w konkursie Stowarzyszenia Architektów Polskich na zlecenie magistratu. Fot. Agnieszka Sadowska / Agencj
Fot. Agnieszka Sadowska / Agencj
Fot. Agnieszka Sadowska / Agencj .
W sobotę w Bibliotece Uniwersyteckiej nastąpiło ogłoszenie wyników konkursu na najlepszą koncepcję śródmiejskich bulwarów mad rzeką Białą między ul. Miłosza a Radzymińską. Choć początkowo do zmagań zakwalifikowało się 57 pracowni, zespołów i indywidualnych architektów, ostatecznie prac zgłoszono osiem. Oceniał je sąd konkursowy złożony z cenionych architektów (Jerzy Uścinowicz, Włodzimierz Mucha, Rafał Mroczkowski z SARP, Mikołaj Patejuk z Towarzystwa Urbanistów Polskich) oraz przedstawicieli magistratu (Piotr Firsowicz, szef miejskich planistów oraz Olga Lewandowska-Szelągowska, inżynier krajobrazu).
Pierwszą nagrodę w wysokości 45 tys. zł oraz zaproszenie do negocjacji w sprawie zaprojektowania już konkretnego odcinka miedzy ul. Elektryczną a Miłosza zdobyła spółka Biuro 87A z Opola, założona przez architektów Małgorzatę Adamowicz-Nowacką i Marka Nowackiego. Pracownia ta brała już m.in. udział w zbliżonym tematycznie konkursie na koncepcję rewitalizacji rzek Odry i Młynówki w Opolu, gdzie dostała wyróżnienie. U nas sędziowie docenili oryginalną i spójną wizję bulwarów jako linearnych terenów zielonych, różnorodność przestrzeni parkowej i rekreacyjnej, dającej możliwość wielu rozmaitych aktywności użytkowników, a do tego umeblowanie w postaci chociażby przewiewnych, lekkich pawilonów. Ich zdaniem realizacja takiej koncepcji uczyniłaby z doliny rzeki prawdziwy, nowy kręgosłup miasta. . Za rok nowy plac przy Galerii Białej
Obecny na odczytaniu wyników wiceprezydent Białegostoku Adam Poliński odpowiedzialny za miejskie inwestycje zapowiedział, że zwycięska koncepcja nie trafi na półki, a od razu będzie realizowana.
- Do końca roku będzie czas na uzgodnienia i przygotowanie opracowania dla pierwszego odcinka, a w przyszłym roku zaczniemy go realizować. Mam nadzieję, że w ciągu kilku lat ten bulwar powstanie już w całości - mówił Poliński.
Tak więc już za rok mielibyśmy nowy skwer z placem miejskim w okolicach Galerii Białej od strony ul. Branickiego. Choć częściowo teren po jednej stronie rzeki zagospodarował inwestor galerii, nie stworzył tam na tyle ciekawej przestrzeni, by chcieli korzystać z niej mieszkańcy. Opolscy architekci widzą tam ukształtowanie dwóch sztucznych wysp obsadzonych bujną zielenią. Po jednej stronie byłyby tarasy widokowe, po drugiej tereny piknikowe, tarasy zalewowe oraz pergole z wijącą się zielenią. A od ul. Miłosza ciągnąłby się skwer z rabatami bylinowymi, małą architekturą i fontanną. Rzekę przecinałyby nowe mostki. Bliżej Świętojańskiej mielibyśmy kolejne tarasy, kwietną łąkę, rabaty i pergole, a dalej park leśny. Spacerowe bulwary byłyby zresztą na całej linii odgrodzone od ulic parawanem drzew i formowanych żywopłotów.
Koncepcja dobra, ale nie doskonała
- Podoba mi się koncepcja na ten fragment, nie powinno być problemów z utworzeniem wysp i utrzymaniem odpowiedniego poziomu wody. Ale architekci nie wzięli na przykład pod uwagę, że w okolicach ul. Miłosza, a więc planowanego skweru, stoi słup energetyczny, którego nie można usunąć. Ciekawie przedstawia się też zagospodarowanie okolic hali sportowej - oceniał wiceprezydent Poliński.
Mowa o kolejnej wodnej atrakcji w okolicach hali VI LO i ulicy Sienkiewicza, gdzie planowane są także ukwiecone trawniki. Niestety projekt nie kładzie dużego nacisku na uporządkowanie ścieżek rowerowych, nie sugeruje też lokalizacji funkcji tj. place zabaw czy plenerowe tereny sportowe, jak miało to miejsce w innych pracach. Nie uwzględnia też zmian planowanych przez magistrat w okolicach skrzyżowania ul. Sienkiewicza i al. Piłsudskiego.
- W najbliższych latach ruch pieszy ma być poprowadzony na tym skrzyżowaniu podziemnym przejściem, w pobliżu planujemy też centrum przesiadkowe. Nie zaszkodzi to jednak bulwarom, a wręcz przeciwnie, powstaną tu buspasy, które będą dawać pierwszeństwo komunikacji miejskiej. To powinno sprawić, że kierowcy będą omijać centrum, cały ruch skieruje się na obwodnice, a mieszkańcy będą mogli dojechać autobusami do roztaczających się terenów zielonych - przekonuje Poliński.
Architekci uważają natomiast, że magistrat powinien wykorzystać najlepsze koncepcje w pracach planistycznych,
- Do póki coś nie jest zbudowane, decyzje można jeszcze zmienić. Uważam, że lokalizowanie przy bulwarach centrum przesiadkowego nie jest najlepszym pomysłem. Oczywiście co do zwycięskiej pracy, wymaga ona pewnych korekt, ale jest na nie podatna i nie powinny one zmienić całej konwencji projektowanych założeń - mówi Jerzy Uścinowicz, przewodniczący sądu konkursowego. Architekt cały plon konkursu ocenia bardzo wysoko.
Prace godne inspiracji
Jury konkursowe podkreślało, że i w pozostałych nagrodzonych i wyróżnionych pracach miejscy planiści powinni szukać inspiracji, bo jest w nich kilka ciekawych rozwiązań. II nagrodę w wysokości 20 tys. zł przyznano pracy spółki Pleneria z Wołomina, która przeprowadziła szczegółowa analizę urbanistyczna miasta i szukała nawiązań w historycznych układach, ale zaproponowała zbyt dużo przestrzeni trawiastej bez umeblowania i mało atrakcyjne pawilony. Wyróżnienie I-go stopnia w wysokości 10 tys. zł trafiło do architekta z Białegostoku - Ireneusza Maksymiuka. Doceniono go za propozycję bogatego programu funkcjonalnego i elementy istotne dla ochrony zabytków. 5 tys. zł i wyróżnienie II-go stopnia trafiło do warszawskiej firmy Palmett - Markowe Ogrody. Architekci za ciekawe uznali kaskadowe tarasy, ale za kontrowersyjne uznano rozwiązania materiałowe.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok |
|
|
|
|
Most przy Świętojańskiej będzie zbudowany na nowo w XIX-wiecznym stylu(ab), 13 lipca 2010, Most w ulicy Świętojańskiej zostanie rozebrany do podstaw i zbudowany na nowo, w XIX-wiecznej wersji. I to jeszcze w tym roku.  Tak ma wyglądać most, zbudowany na nowo w XIX-wiecznej wersji (Opr. graf. Dorota Sikora)- Praktycznie zostanie zbudowany od nowa – mówi Marzanna Dubowska z Zarządu Dróg i Inwestycji. – Istniejąca konstrukcja będzie rozebrana i postawiona od nowa. Nowa konstrukcja będzie łukowa, sklepiona, odwzorowująca tą, która była w XIX wieku.
Miasto właśnie ogłosiło przetarg na rozbiórkę istniejącego i budowę nowego mostu w ulicy Świętojańskiej, w sąsiedztwie Urzęu skarbowego.
Miasto chce zakończyć najważniejsze roboty na moście do końca roku. Na razie jednak nie zostanie na nim odtworzony pomnik św. Jana Nepomucena, patrona mostów i przepraw. Pieniędzy na ten cel nie przewidziano w tegorocznym budżecie miasta. |
|
|
|
|
Książnica Podlaska - nowy projekt zatwierdzony (wizualizacje)(art), 10 lipca 2010,  Wiadomo już jak wygląda ostateczny projekt nowego budynku Książnicy Podlaskiej. To druga wersja koncepcji warszawskich architektów. Pierwszą okrzyknięto plagiatem. Ostateczny projekt nowego budynku Książnicy Podlaskiej /(Fot. Projekt Archi Studio) Tak ma wyglądać budynek przyszłej Książnicy Podlaskiej. W stosunku do poprzedniego projektu, architekci zmienili wygląd elewacji i układ okien. Wizualizacja pochodzi z materiałów firmy Pas Projekt Archi Studio./(Fot. Projekt Archi Studio) Zarząd województwa przyjął ostateczny projekt nowego budynku Książnicy Podlaskiej – informuje Roman Łoziński, zastępca dyrektora bura inwestycji w urzędzie marszałkowskim.
Dodaje, że do końca lipca powinna być sporządzona kompletna dokumentacja i rozpoczną się starania o wydanie pozwolenia na budowę.
– Będziemy też składać wnioski o dofinansowanie unijne całej inwestycji – podkreśla Łoziński.
Nowy budynek Książnicy ma stanąć u zbiegu ulicy Złotej z Sienkiewicza. Zarząd województwa przyjął gotowy projekt już w lutym. Okazało się jednak, że niektórzy białostoccy architekci uznali, że jest podobny do zaprojektowanego przez japońskie studio SANAA, budynku szkoły designu na terenie kopalni Zollverein. Chodziło m.in. o charakterystycznie wykrojone okna oraz sam charakter elewacji.
Autorzy projektu z Pas Projekt ArchiStudio z Warszawy odpierali te zarzuty, twierdząc, że projekty nie są do siebie podobne. Wysłali nawet list do architektów z Japonii, z pytaniem co oni o tym sądzą. Do tej pory nie dostali odpowiedzi.
Żeby jednak uciąć wszelkie spekulacje, autorzy zmienili swój wcześniejszy projekt. W nowej wersji na elewacji pojawiły się stylizowane litery. Inny jest też układ okien. I to właśnie ten projekt został przez inwestora przyjęty do realizacji. |
|
|
|
|
Białystok będzie miał miejskiego konserwatora zabytków?kł, 2010-07-04, Przyjęcie przez radnych Gminnego Programu Opieki nad Zabytkami otwiera wreszcie drogę do powołania stanowiska miejskiego konserwatora zabytków. Wniosek o utworzenie tego stanowiska pojawi się zaraz po wakacjach. Fot. Marcin Onufryjuk / AG Na razie urzędy - miejski i konserwatora zabytków - wymieniają się pismami, w których uzgadniają szczegóły. Ale konserwator wojewódzki Andrzej Nowakowski nie ukrywa, że pierwszy poważny krok do powołania konserwatora białostockiego został właśnie wykonany. Było to przyjęcie - na czerwcowej sesji rady miejskiej - właśnie GPOnZ, który daje pełny obraz substancji zabytkowej miasta oraz podpowiada, co z białostockimi zabytkami czynić.
- Kolejnym krokiem będzie zawarcie porozumienia między miastem, a wojewodą - mówi Nowakowski. Podobne powstało w Suwałkach, gdzie przy prezydencie działa już miejski konserwator. Jak będzie w Białymstoku? Konserwator wojewódzki mówi, że powinna to być odrębna, kilkuosobowa jednostka w urzędzie, nie podlegająca pod żadnego z dyrektorów - czy to od kultury, czy od urbanistyki - ale bezpośrednio pod prezydenta czy któregoś z wiceprezydentów. Wiadomo też już, że nie będzie sprawował pieczy nad wszystkimi zabytkami. Po pierwsze, sprawy związane z obiektami należącymi do gminy dalej będzie prowadzić konserwator wojewódzki. To rozwiązanie akurat pozwoli ukrócić ewentualne zarzuty, że miejski konserwator będzie wykonywać polecenia prezydenta. Zresztą podobnie wygląda sytuacja w Suwałkach.
- Wydzieliliśmy też trzy obiekty, nad którymi będziemy sprawować bezpośrednią pieczę - dodaje Nowakowski. - To teren rezydencji Branickich oraz fara i kościół św. Rocha.
Wybór tłumaczy tym, że przy każdym z nich trwają już prace, w których "siedzą" już niekiedy od lat pracownicy jego urzędu. Choć z drugiej strony nie ukrywa, że możliwe jest też przekazanie i ich, ale dopiero po tym, gdy będzie już wiadomo kto będzie konserwatorem i gdy będzie wiadomo, że osoba ta dobrze wcieli się w swoją rolę.
Urszula Sienkiewicz, rzecznik prezydenta, informuje, że tematem powołania miejskiego konserwatora radni zajmą się na wrześniowej sesji.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok Nowe prawo: Konserwator zabytków może więcejTomasz Mikulicz, 6 lipca 2010, Konserwator zabytków będzie miał więcej do powiedzenia w sprawie ochrony obiektów ujętych w ewidencji. Trudniej będzie taki budynek zburzyć czy przebudować. Nie wszyscy właściciele są z tego zadowoleni, bo mieszkanie w zabytkowym domu to często po prostu kłopot. 
Widok z lotu ptaka na Rynek Kościuszki. To w centrum mieści się najwięcej zabytkowych obiektów/(Fot. Wojciech Wojtkielewicz) Zmiany w ustawie jeszcze bardziej zaostrzają bzdurne przepisy - tak Anna Tkaczyk- Litwińczuk z domu przy ulicy Mazowieckiej 52 w Białymstoku komentuje najnowszą nowelizację ustawy o ochronie zabytków i opiece nad nimi.
Najbardziej zmieniła się sytuacja obiektów, które są ujęte w ewidencji zabytków, lecz nie ma ich wpisanych do ich rejestru, ani nie leżą na obszarze wpisanym do rejestru. W Białymstoku jest ich 80.
Nowe przepisy wprowadzają wymóg, by urzędnicy miejscy, wydając decyzję o warunkach zabudowy, na przykład na przebudowę takiego obiektu, pytali o zdanie konserwatora zabytków. Wcześniej nie było takiej konieczności i służby konserwatorskie nie miały możliwości, by chronić takie budynki.
- Trudno jednoznacznie określić, czy zmiany są korzystne. Na pewno dzięki nim przebudowy obiektów ujętych w ewidencji nie będą się odbywały bez zgody konserwatora - mówi Zofia Cybulko, zastępca podlaskiego konserwatora zabytków.
Dodaje, że nowe przepisy utrudnią jednak życie właścicielom takich budynków. - A pamiętajmy, że nie mogą oni ani odwołać się od decyzji o ujęciu obiektu w ewidencji, ani starać się o dotacje na ewentualne remonty - podkreśla Cybulko.
Ewa Drozdowska, która mieszka w domu przy ulicy Wiktorii 3 na Bojarach twierdzi, że mimo wszystko, to dobrze, że wprowadzono takie zmiany. - Nie będzie więcej takiej sytuacji, że na drewnianych, pięknych elewacjach wiekowych domów pojawi się na przykład siding. Nasze dziedzictwo musi być przecież chronione - przekonuje.
Innego zdania jest Anna Tkaczyk-Litwińczuk, współwłaścicielka domu przy ulicy Mazowieckiej 52, który niedawno został objęty jeszcze poważniejszą formą ochrony i znalazł się w rejestrze zabytków. - Przecież ten dom się praktycznie rozpada. Z komina wypadają cegły, a deski coraz bardziej próchnieją. Nie stać mnie na odnowę, a i ze sprzedażą też będę miała problem. Wiadomo, że nikt nie chce kupić zabytku, bo to bardziej kłopot niż nobilitacja - żali się Tkaczyk-Litwińczuk.
Od decyzji konserwatora odwołała się do ministra kultury. Gdy ten podzielił zdanie podlaskich służb konserwatorskich, wniosła sprawę do sądu.
- O zabytkach łatwo sobie pogadać stojąc z boku, gorzej jest w nich mieszkać - przekonuje. |
|
|
|
|
Projekt miejskiej hali znowu do poprawkiAndrzej Kłopotowski, 2010-06-27, Miejskiej komisji urbanistyczno-architektonicznej nie podobają się rozwiązania zastosowane w projekcie białostockiej hali widowiskowo-sportowej Hala widowiskowa, wizualizacja Zasiadający w niej architekci w ostatnich dniach kolejny raz pochylali się nad tym tematem. I znów mieli zastrzeżenia do projektu przygotowanego przez pracownię Moduł architekta Zenona Nowackiego (wykonała wcześniej m.in. projekt bydgoskiej hali Łuczniczka). Już poprzednio prosili architekta o ponowne zreferowanie zaproponowanych rozwiązań - dotyczących tak elewacji zewnętrznych, jak i we wnętrzu, które ma być areną rozgrywek sportowych i różnorodnych wydarzeń kulturalnych. Wyjaśnienia, które otrzymali, nie zadowoliły architektów.
Bartosz Czarnecki przyznaje, że wciąż jest w projekcie hali sporo niedomówień i rozwiązań, które - zdaniem komisji - powinny zostać wyeliminowane. - Projektant wyjaśnia, że wynikały z założeń do dokumentacji. Ale naszym zdaniem część z tych założeń projektowych powinna być zwyczajnie zweryfikowana - mówi Czarnecki.
A chodzi m.in. o sposób, w jaki zaprojektowano trybuny. Wprawdzie spełniają wszelkie normy, ale wcale nie jest powiedziane, że będzie się z nich w komfortowy sposób oglądać rozgrywki. MKUA sugeruje projektantowi, by poprawić wygodę widza, np. rezygnując z części miejsc. Dziś hala planowana jest na sześć tysięcy miejsc. Kolejne krzesełka mogą zaś pojawiać się wokół boiska - w zależności od rozgrywanej dyscypliny - siatkówki, koszykówki, piłki ręcznej czy hokeja. Zdaniem Czarneckiego, by poprawić komfort, można liczbę stałych miejsc zmniejszyć nawet o tysiąc, co też wystarczy, by prowadzić w niej rozgrywki na poziomie europejskim. To jednocześnie poprawi tzw. profile widowni.
Zdaniem komisji niepotrzebny jest też tak znaczne rozdzielenie trybun - dziś między poszczególnymi poziomami jest cała kondygnacja przerwy. Zdaniem Czarneckiego zmniejszenie jej pozwoli jednocześnie obniżyć nieco całą bryłę, która dziś ma ponad 30 metrów wysokości. O samej bryle komisja na razie nie dyskutowała, tym bardziej że po ewentualnym wprowadzeniu postulatów MKUA ulegnie ona i tak zmianie.
Hala widowiskowo-sportowa ma powstać na terenach przy ul. Ciołkowskiego - w sąsiedztwie zabudowań Aeroklubu Białostockiego. Całość ma liczyć blisko 9 tys. m kw. Obok hali - na 12 tysiącach metrów - zlokalizowane zostaną parkingi. Inwestycję - w trybie "zaprojektuj i zbuduj" (czyli jedna firma odpowiada za projekt, a później za realizację obiektu) ma prowadzić Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji, który odpowiada już za budowę nowego stadionu przy Słonecznej.
Według wstępnych kosztorysów hala powinna kosztować około 70 mln zł. Współfinansowana miała być z Regionalnego Programu Operacyjnego województwa podlaskiego, ale przeznaczone na ten cel pieniądze prezydent Tadeusz Truskolaski postanowił wykorzystać na budowę stadionu, licząc, że na halę znajdą się w rezerwie programów operacyjnych.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok |
|
|
|
|
Magistrat z dziurą w ziemi, opóźnieniem i rosnącą cenąMonika Kosz-Koszewska, 2010-06-27, Po pół roku od zburzenia stuletnich kamienic na działce przy Branickiego 3/5, wciąż jest tam tylko dół w ziemi. Nowoczesna siedziba białostockiego magistratu miała być gotowa jesienią, ale będzie duże opóźnienie. Fot. Agnieszka Sadowska / AG Branickiego 3/5. Burzenie zabytkowych kamienic. 2009.11.15 Dopiero w tym tygodniu rozpoczną się pierwsze prace przy inwestycji, która planowana była już od 2008 r. 2 i 3 lipca między godzinami 18 a 6 zamknięta będzie część ul. Branickiego, aby umożliwić przyłącza kanalizacji sanitarnej i deszczowej do budowanego od nowa departamentu obsługi mieszkańców Urzędu Miejskiego w Białymstoku.
Obiekt powstanie od zera, ponieważ remont pochodzących z XIX i XX wieku kamienic - zdaniem wiceprezydenta miasta Adama Polińskiego, odpowiedzialnego za inwestycje - był zbyt kosztowny w porównaniu do ich wyburzenia i odbudowania. Lecą terminy i koszty
Burząc kamienice władze miasta zapewniały, że inwestycja będzie warta do 10 mln złotych.
Po przetargu, w którym wybrano firmę Anatex, sam koszt budowy mieścił się w kwocie 10,9 mln zł, i to nie licząc kosztów ubiegłorocznej rozbiórki (prawie 250 tys. zł) i projektu (ok. 400 tys. zł).
Jednak ostatniej przed wakacyjną przerwą sesji rady miejskiej radni zatwierdzili zmiany w tegorocznym budżecie miasta, w którym łączny koszt budowy przy Branickiego 3/5 osiąga już kwotę prawie 13 mln 755 tys. zł. W tym roku budżetowym miasto na ten cel przeznaczy prawie 13 mln, w przyszłym jeszcze 500 tys. na prace wykończeniowe.
Posypały się też terminy związane z realizacją nowej inwestycji. Jeszcze w kwietniu dyrektor departamentu dróg i inwestycji miejskich Janusz Ostrowski mówił "Gazecie", że urzędnicy mogliby przyjmować petentów na przełomie października i listopada. Zgodnie z umową stan surowy miał być gotowy do końca września. Teraz jednak termin uruchomienia nowego miejsca obsługi mieszkańców przesuwa się aż na przyszłą wiosnę.
- Nie da się, niestety, nadrobić opóźnień powstałych jeszcze na etapie rozbiórki budynku. Termin oddania do użytku siedziby Departamentu Obsługi Mieszkańców przedłuży się prawdopodobnie do końca kwietnia 2011 r. - tłumaczy Józef Brzozowski, z Departamentu Dróg i Inwestycji Miejskich.
Zagrożony sąsiad
Oficjalnie Anatex wszedł na plac budowy w styczniu, ale wiosną dokończono jedynie etap rozbiórki ściany przylegającej do sąsiedniego budynku, który okazał się zagrożony. Później nic się już więcej nie działo.
- Roboty zostały przerwane przez inwestora i projektanta-konstruktora, po odsłonięciu części ściany szczytowej sąsiedniego budynku nr 7 i stwierdzeniu, że jego stan techniczny nie pozwala na kontynuowanie rozbiórki budynku nr 3/5. Wznowienie tych prac możliwe było dopiero wiosną tego roku - wyjaśnia Brzozowski. - W tym czasie opracowana została ekspertyza budynku nr 7 wraz z najpilniejszymi zaleceniami zabezpieczeń i wzmocnień konstrukcji ściany szczytowej. Opracowano także dokumentację projektową wymiany pękniętej ściany przylegającej do jednego z mieszkań oraz projekt wzmocnień filarów przyokiennych, których stan techniczny zagrażał bezpieczeństwu obiektu.
Po dokonaniu bieżących napraw i ociepleniu ściany szczytowej sąsiedniej kamienicy styropianem, na zlecenie magistratu musiał być opracowany zamienny projekt dla nowego budynku w zakresie rozwiązań posadowienia i sąsiadujących ścian. Zmiany były konieczne, bo w poprzednim projekcie nie uwzględniono faktycznych warunków gruntowo-wodnych. Okazuje się bowiem, że poziom wód gruntowych występuje powyżej planowanego pierwotnie poziomu posadowienia fundamentów budynku. Wcześniej proponowane rozwiązania mogłyby doprowadzić do wypłukiwania wody gruntowej spod sąsiedniego budynku, a w konsekwencji nawet jego zawalenie.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok |
|
|
|
|
Apartamentowiec nie przesłoni kościoła i będzie pasował do Pomnika Obrońców Białegostoku (wizualizacje)Tomasz Mikulicz, 10 czerwca 2010,  Miejska komisja architektoniczno-urbanistyczna zaakceptowała ostateczną wersję projektu bloku, który ma zostać zbudowany przy pomniku Obrońców Miasta. Jak zapewniają architekci, będzie się dobrze komponował z otoczeniem i może być wizytówką Białegostoku dla wjeżdżających od strony Warszawy. Tak ma wyglądać blok, który powstanie tuż przy pomniku Obrońców Miasta (na pierwszym planie). Przeważająca część elewacji będzie wykonana ze szkła, reszta z szarego kamienia. Od strony ulicy mają być wybudowane schody, a na dachu pas zieleni. Do trzech razy sztuka, tak można podsumować starania o budowę bloku mieszkalnego przy alei Jana Pawła II. Dopiero bowiem za trzecim razem inwestor, który chce go zbudować uzyskał pozytywną opinię miejskiej komisji urbanistyczno-architektonicznej (tzw. MKUA przy Prezydencie Mista - ian). Jej członkowie mieli wątpliwości, czy sześciopiętrowy blok nie przysłoni widoku na kościół pw. Zmartwychwstania Pańskiego tym, którzy podziwiają panoramę miasta wjeżdżając od strony Warszawy.
– Po zmianach projektu, kościół nie będzie przysłonięty. Inwestor chciał początkowo, by najwyższą część bloku usytuować od strony alei. Teraz jest na odwrót – mówi Bartosz Czarnecki, zastępca szefa MKUA.
Dodaje też, że planowany wygląd budynku będzie też dobrze komponował się ze stojącym obok pomnikiem Obrońców Miasta.
– Przede wszystkim chodzi o stonowany kolor elewacji – przekonuje Bartosz Czarnecki. Andrzej Chwalibóg (były Naczelnik Wydziału Planowania Przestrzennego UM w Białymstoku, obecnie członek MKUA przy Prezydencie Truskolaskim - ian), który pomógł architektom z pracowni projektowej Trójka w stworzeniu ostatecznej wersji projektu mówi, że budynek stanie się swego rodzaju wizytówką, która będzie witała tych, którzy wjeżdżają do miasta.
– Nazwałem go la scala. Czyli z włoska: schody. Bo od strony alei do poszczególnych mieszkań będą prowadzić schody, na których każdy będzie mógł usiąść i podziwiać okolicę – przekonuje.
Dodaje, że zarówno okna, ściany zewnętrzne, jak i balkony będą ze szkła: – Byłby to pierwszy taki budynek mieszkalny w Białymstoku.
Teraz inwestor będzie się starał o wydanie decyzji o warunkach zabudowy. Wycieczka wzdłuż rzeki BiałejJakub Medek, 2010-04-02, To od niej Białystok bierze swoją nazwę. Dzięki niej ma więcej mostów niż Paryż czy Praga. Ale mało kto ją dostrzega. Jeśli już, to zazwyczaj po to, żeby wykorzystać ją jako rynsztok, śmietnik lub miejsce odpowiednie do wysypania gruzu. Rzekę Białą warto poznać bliżej. Może wtedy zaczniemy ją w końcu szanować Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Białystok, odcinek między ul. Miłosza a Świętojańską Historia miasta Biała stoka to po słowiańsku biały strumień. Biały można też tłumaczyć jako czysty. Dzisiaj mówimy rzeka Biała. Albo po prostu Białka. Nie jest to największa rzeka na świecie: od źródeł w Kurianach do ujścia do Supraśli mierzy może 25 km. Z tego około 20 wypada w granicach miasta Białegostoku.
Rzeka płynie tędy pewnie od ostatniego zlodowacenia, czyli około 10 tysięcy lat. Zdążyła sobie w tym czasie wyżłobić całkiem okazałą i rozległą dolinę. Jej zbocza giną wśród zabudowy, ale da się je dostrzec. Biała przecina miasto na pół, przepływa przez jego ścisłe centrum. Mimo tego prawie nikt jej nie dostrzega. Owszem, nie jest to Sekwana czy Wełtawa, latem przy odrobinie dobrej woli da się ją przeskoczyć. Potencjalne tereny zielone wokół niej mogłyby jednak być znacznie szersze, dorównując swoją szerokością przynajmniej Odrze we Wrocławiu. Mogłyby tworzyć rzekę zieleni, która wije się przez miasto i wokół której miasto się rozwija. Ciągnące się przez kilkanaście kilometrów tereny rekreacyjne, coś na kształt podłużnego Central Parku. Mogłyby.
W tej chwili jest raczej brudno i śmierdząco. Ale nawet brnąc po kostki w plastikowych butelkach, nie sposób nie dostrzec potencjału, jaki kryje się w naszej Białce i jej najbliższym otoczeniu. Dlatego zapraszam państwa na wycieczkę wzdłuż rzeki. Nie będzie to najprostsza wyprawa. Lepiej założyć długie spodnie i mocne buty. Można też wziąć rower, chociaż przez dużą część trasy trzeba będzie go prowadzić, albo nawet nieść. Osobiście wybrałem taką właśnie formę podróżowania wzdłuż rzeki.
Początek
Startujemy na Plażowej, na pierwszym z naszych mostów. Chociaż właściwie to grobla. Za plecami mamy Stawy Dojlidzkie. Możemy zacząć marsz przez krzaki, wędrując prawym brzegiem rzeki między jej zmeliorowanym, biegnącym prosto jak strzała korytem a ogródkami działkowymi. Możemy też pierwszy odcinek wycieczki pokonać ulicami Dojnowską i Stawową, drugi z białostockich mostów na Białej - ten nad ul. Dojlidy Fabryczne - pozostawiając po lewej stronie. Właśnie pokonaliśmy pierwszy z 15 km trasy. Ze Stawowej wchodzimy w łąki, już przy samej rzece. Tu rzucają się w oczy śmieci i jeszcze raz śmieci. Ciołkowskiego to kolejny most.
Tuż za nim zaczyna się ten fragment doliny Białej, który władze miasta zamierzają w najbliższym czasie zagospodarować. Rzeka ma wrócić w swoje stare, meandrujące koryto. Mają pojawić się ścieżki, mostki i kładki, coś w rodzaju parku botanicznego. Ambitne plany zakładają, że powstaną tu nawet łąki z mięsożerną rosiczką. Na razie jest chodnik na lewym brzegu rzeki prowadzący wzdłuż garaży. I chaszcze, w których można znaleźć różne rzeczy. Kilka lat temu leżał tam np. fragment nagrobnego krzyża z lastriko i stara gnijąca kanapa. Dochodzimy do mostu Miłosza.
Kiedyś będzie pięknie
Między Galerią Biała, która swoją nazwę też w końcu bierze od rzeki, a samym korytem stworzono park, właściwie parczek. Jest jedna kładka, trochę alejek, parę ławek i rachityczne drzewka. My przechodzimy na prawą stronę rzeki, gdzie wzdłuż ul. Branickiego prowadzi chodnik połączony ze ścieżką rowerową. Na odcinku do mostu Świętojańskiego mijamy kilka kładek na przedłużeniu ulic z os. Mickiewicza. Rzeki właściwie nie widać, płynie wciśnięta między ulicę a budynki. Między mostami Świętojańskim i Elektrycznym kładka prowadząca bezpośrednio do budynku starej elektrowni. Jeśli władze miasta dotrzymają w końcu składanych przy okazji kolejnych wyborów obietnic, kładką tą będzie można wejść do Galerii Arsenał, która ma przejąć poprzemysłowy budynek.
Za mostem Elektrycznym Biała płynie skrajem parku przed Teatrem Dramatycznym. Jest tu malowniczy drewniany mostek dla pieszych. Warto na niego wejść i popatrzeć na koryto rzeki płynącej tu jakby w tunelu, między olbrzymimi drzewami. W ten sposób docieramy do mostu Pałacowego. W czasach historycznych Biała rozlewała się tu w stawy, stanowiące część kompozycji parkowej wokół Pałacu Branickich.
Dziś z jednej strony rzeki jest rondo, a za nim obrzydliwy budynek magistratu. Z drugiej - skomplikowane skrzyżowanie przysłaniające pałacową bramę. Jednym słowem - Białystok. Od początku wycieczki przebyliśmy już około czterech kilometrów.
|
|
|
|
|
Basen w Łapach: Budowa ma ruszyć już we wrześniu (wizualizacje)(jul), 27 maja 2010,  Centrum Turystyczno Rekreacyjne to będzie największa w mieście inwestycja finansowana z RPO - mówi Anna Rutkowska, rzeczniczka łapskiego magistratu. 
Tak będzie wyglądała pływalnia w Łapach/(Fot. UM Łapy) 


Gmina Łapy ma szansę otrzymać unijną dotację na budowę Centrum. Jej projekt został dobrze oceniony w konkursie dotyczącym atrakcyjności turystycznej regionu. Łapski wniosek znalazł się na drugim miejscu listy rankingowej projektów.
O tym czy Łapy otrzymają pieniądze, wkrótce zadecyduje zarząd wojewódzki.
- Jeśli plany się powiodą, to prace ruszą już we wrześniu - mówi Anna Rutkowska.
A za dwa lata powstanie Centrum, w którego skład wejdzie basen, wypożyczalnia rowerów i nart biegowych oraz kijków do nordic walkingu.
Więcej o budowie pływalni przeczytasz w piątkowym papierowym wydaniu Kuriera Porannego. Kleosin stracił szansę na basen. Wniosek był za słaby, dotacja przepadła.Tomasz Mikulicz, 16 czerwca 2010,  Basen o długości 25 metrów, jacuzzi, siłownia. Takie atrakcje miała oferować kryta pływalnia w Kleosinie. Miała, bo gmina nie dostała dofinansowania z Unii Europejskiej. Projekt wschodniej elewacji pływalni w Kleosinie /(fot. MWM Sp z o.o.) Elewacja południowa/autor: MWM Sp z o.o. Rzut z góry/autor: MWM Sp z o.o. We wrześniu miasto rozpocznie budowę Centrum Turystyczno-Rekreacyjnego i basenu. Inwestycja ma się zakończyć w 2012 roku. Będzie kosztowała 18,5 mln zł, w tym 8,5 mln zł to unijne dofinansowanie. Łapski projekt został dobrze oceniony – zajął 2. miejsce w rankingu. Inne wysokie lokaty to stanica kajakowa w Narewce i zalew Bachmaty. (jul) Nie odpuszczę. Pływalnia jest nam potrzebna. Będę się odwoływał – mówi Czesław Jakubowicz, wójt gminy Juchnowiec Kościelny. - Przecież pływalnia służyłaby nie tylko mieszkańcom naszej gminy, ale też białostoczanom. Byłaby to największa pływalnia w okolicy – przypomina.
Budynek miałby stanąć niedaleko Zespołu Szkół im. Jana Pawła II przy ulicy Zambrowskiej.
– Uczniowie już się cieszyli, że nie będą musieli jeździć aż na białostocki basen przy ulicy Włókienniczej. Niestety radość okazała się być przedwczesna – mówi wójt Czesław Jakubowicz. Dodaje, że gmina nie ma pieniędzy, by zbudować kompleks samodzielnie.
– Długość samego basenu ma mieć 25 metrów. Poza tym, w budynku pływalni będzie się też mieścić m.in. siłownia i jacuzzi. Wyliczyliśmy, że inwestycja będzie kosztowała około 27 mln złotych. Unijne dofinansowanie mogłoby pokryć nawet 90 proc. kosztów. Bez tego musielibyśmy się zapożyczyć na ogromną kwotę. A na to nas nie stać – przekonuje wójt.
Zarząd województwa nie pozostawił złudzeń. Gminie zabrakło zbyt wielu punktów, by starać się o dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego.
– Na konkurs, w ramach rozwoju atrakcyjności turystycznej regionu, wpłynęły 34 wnioski o dofinansowanie. Zaakceptowano tylko sześć z nich. My też dysponujemy ograniczoną sumą pieniędzy. Tym razem było to ponad 31 mln złotych – mówi Łukasz Lul z referatu oceny wyboru wniosków w urzędzie marszałkowskim.
– Nic nie stoi na przeszkodzie, by gmina startowała w kolejnych konkursach. Następny zostanie ogłoszony już w najbliższym czasie – zapewnia Łukasz Lul.
Czesław Jakubowicz zapewnia, że gmina oczywiście skorzysta z drugiej szansy, ale równocześnie zapowiada, że będzie się odwoływał od obecnego rozstrzygnięcia.
– Właśnie wysłaliśmy pismo z prośbą o uzasadnienie decyzji jury konkursu. Wtedy złożymy odwołanie – podkreśla wójt Juchnowca Kościelnego. |
|
|
|
|
Dwa nowe przejazdy nad torami, więcej szybkich autobusów - taki ma być Białystok za 10 lat. Strategia gotowa.Aneta Boruch, 20 maja 2010, Więcej miejsc w żłobkach i przedszkolach, lepsza komunikacja miejska czy kolejne przejazdy nad torami. Dobiegają końca prace nad strategią rozwoju miasta na najbliższą dekadę. Dzięki temu planowi będziemy mogli dostać unijne pieniądze na wiele inwestycji. Wizja Białegostoku w 2020 roku pochodząca z prezentacji na temat strategii (fot. bialystok.pl) Białystok, miasto, w którym żyje się najlepiej – to hasło strategii. Pracowano nad nią od jesieni ubiegłego roku. Dokument ma 150 stron. Prezydent miasta podpisze go we wrześniu. Dotarliśmy do tego projektu.
Eksperci wyznaczyli pięć celów: - stworzenie przyjaznego miasta; - poprawienie edukacji; - rozwijanie biznesu i powstawanie nowych miejsc pracy; - stworzenie atrakcyjnej oferty kulturalnej, sportowej i turystycznej; - rozwijanie współpracy z pobliskimi samorządami.
Dokument jest ogólny, ale wskazuje kierunki rozwoju. Trzeba zmieniać komunikację miejską, tak by za 10 lat mieszkańcy częściej rezygnowali z jazdy własnymi autami. Podczas budowy dróg mają powstawać buspasy dla miejskich autobusów. Przez tory powinny być zorganizowane dwa dodatkowe przejazdy, aby ułatwić dojazd z osiedli do centrum Białegostoku. Ma być więcej miejsc w żłobkach i przedszkolach.
Eksperci uważają, że powinniśmy postawić na szkoły zawodowe, które wykształcą fachowców. Proponują też ułatwienia i pomoc dla inwestorów. Uznają, że Białystok raczej nie powinien się już powiększać kosztem ościennych gmin.
Także mieszkańcy, którzy uczestniczyli w konsultacjach mieli wpływ na strategię. Z 75 propozycji do dokumentu trafiło 50. Dopisano m.in. budowę dróg rowerowych w mieście i lotniska oraz postulat, by nie powstawały bloki na osiedlach domków jednorodzinnych. Białostoczanie chcą mieć nowe parkingi i zakład opieki długoterminowej nad ciężko chorymi.
Już w przyszłym tygodniu każdy będzie mógł zobaczyć w magistracie projekt strategii. Ostateczną wersję poznamy we wrześniu.
– Bez niej nie można ubiegać się np. o fundusze unijne – tłumaczy dr Dorota Perło, koordynująca prace nad strategią.
|
|
|
|
|
Hala wstępnie (nie)zaakceptowanaAndrzej Kłopotowski, 2010-05-13, Prezydent miasta wyrwał się przed szereg. Chwali się koncepcją hali, która nie ma jeszcze akceptacji Miejskiej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej. Co ciekawe, sam ją o to poprosił Hala widowiskowa, wizualizacja Sformułowanie "wstępna akceptacja", dotyczące projektu hali widowiskowo-sportowej, którą zamierza budować gmina, zupełnie inaczej rozumie prezydent, a inaczej - architekci z Miejskiej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej. Przed tygodniem, w czwartek, prezydent Tadeusz Truskolaski podczas spotkania z dziennikarzami oficjalnie zaprezentował wizualizację obiektu, mówiąc, że zyskała ona już wstępną akceptację komisji zajmującej się sprawami urbanistyki i architektury w mieście, a więc jest już praktycznie pewne, że tak będzie wyglądać. W komisji zasiadają białostoccy architekci, którzy - jeżeli zostaną o to poproszeni przez prezydenta - debatują nad projektami, zgłaszają uwagi i opiniują je. Tak było z halą. Prezydent poprosił, by MKUA zapoznała się z przygotowaną przez bydgoską pracownię Moduł koncepcją oraz z kilkoma wariantami rozwiązań elewacji i wybrała najciekawszą.
- Dostaliśmy trzy warianty elewacji - mówi architekt Bartosz Czarnecki, jeden z członków komisji.
O tym, że podobno MKUA zaakceptowała już wstępnie jedną z nich, dowiedział się... z artykułu w "Gazecie". I - szczerze mówiąc - lekko się zdziwił.
- Podczas posiedzenia członkowie komisji dopytywali o szczegóły rozwiązań budynku, również o planowaną lokalizację. Jeżeli chodzi o elewacje, to nawet ja mówiłem, że ta koncepcja [pokazana przez prezydenta i opublikowana na naszych łamach - red.] wydaje się najciekawsza - przyznaje Czarnecki. - Ale zaraz zostałem skontrowany przez innych, że może dwie pozostałe specjalnie są tak zrobione, żeby wzmocnić tę trzecią. Konkluzja była taka, że na podstawie krótkiej prezentacji trudno projekt oceniać i wybierać jeden z wariantów, poprosiliśmy więc o koreferat.
Czyli o uzupełnienie prezentacji m.in. o rozwiązania zaplecza, które ma być wykorzystywane na co dzień przez mieszkańców. Ale i o analizę lokalizacyjną. Zdaniem architektów ta proponowana przez miasto - w sąsiedztwie zabudowań lotniska na Krywlanach, w pewnym oddaleniu od ulicy Ciołkowskiego - nie jest najlepsza. Uważają, że powinna być przesunięta bliżej ulicy i bliżej stadionu, by stanowiły niejako jeden kompleks.
- Ustaliliśmy, że dopiero po koreferacie będziemy mogli wydać opinię na temat rozwiązań i formy hali - kwituje Czarnecki.
Z tej strony żadnej "wstępnej akceptacji" więc nie było. Ale prezydent rozumie to stwierdzenie nieco inaczej.
- Nie byłem wprawdzie na posiedzeniu komisji, wiem jednak, co się na nim działo. Ale można przecież powiedzieć, że ten wariant hali uzyskał wstępną akceptację, skoro pozytywnie się o nim wypowiadano - przekonuje prezydent.
Dodaje, że oczywiście temat w dalszym ciągu zostaje "na tapecie" do czasu wydania ostatecznej opinii MKUA po koreferacie, który planowany jest na koniec maja.
- Chcieliśmy pokazać wcześniej, że coś takiego może powstać w Białymstoku - upiera się.
Hala ma być przeznaczana na cele sportowe oraz widowiskowe. Koncepcja przygotowana przez pracownię Zenona Nowackiego przewiduje obiekt na około 6 tysięcy miejsc (kolejne krzesełka mogą się pojawiać w zależności od rodzaju rozgrywek). Będzie można obserwować z nich zmagania siatkarzy, koszykarzy, piłkarzy halowych i ręcznych oraz hokeistów (hala będzie wyposażona w system chłodzenia lodowej tafli). Stanie się też areną walk pięściarskich, rozgrywek tenisa ziemnego i stołowego, badmintona, wreszcie - zawodów strzeleckich.
KOMENTARZ:
Falstart na hali
Mam wrażenie, że prezydent już chciał się pochwalić kolejnym sukcesem. Już chciał obwieścić mieszkańcom - to będzie nasza hala! Wystąpił jednak przed szereg. I nie wyszło do końca tak, jak chciał. Panie prezydencie, można było poczekać jeszcze te kilka tygodni, aż projekt "klepnie" komisja urbanistyczno-architektoniczna. I też byłby sukces. A tak - mamy falstart.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok |
|
|
|
|
Jakiej architektury potrzebuje Białystok?not. Andrzej Kłopotowski, 2010-05-16, Nowoczesnej? Wpisującej się w krajobraz? Czy może zupełnie oderwanej od rzeczywistości? To pytania, które pojawiały się w trakcie dyskusji o architekturze Białegostoku Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Architektura . Dyskusja była jednym z elementów odbywającego się w ostatnich dniach festiwalu ArchFilmFest. Można było podczas niego obejrzeć filmy, pokazujące dokonania największych mistrzów Dekonstrukcji - Daniela Libeskinda, Franka Gehry'ego czy Zahy Hadid. Ale po jednej z projekcji znalazło się też miejsce właśnie na rozmowę o architekturze w Białymstoku. Oto najciekawsze fragmenty:
Krzysztof Sołoducha, portal www.sztuka-architektury.pl: Jak wygląda współpraca architektów z urbanistami? Czy jest ona niezbędna? I jaka powinna być ta architektura przez nich tworzona?
Piotr Firsowicz, szef departamentu urbanistyki w urzędzie miejskim: - Nie ulega wątpliwości, że architekci muszą współpracować z urbanistami. Rolą urbanistów jest wyznaczanie terenów pod zabudowę. Ale to architekci wypełniają te przestrzenie zabudową. Mniej czy bardziej udaną. Tych złych budynków nie da się z niej wyburzyć, usunąć ani ukryć. Moim zdaniem w Białymstoku potrzebna jest architektura współczesna. Co to znaczy? Każdy dobry architekt powinien to wiedzieć.
Jerzy Uścinowicz, wydział architektury Politechniki Białostockiej: - Ważne jest, by powstały tu dzieła epokowe. Niekoniecznie w tak dużej skali jak w pokazanych filmach. Mogą być też w małej. Ważne, by były. Najlepszym rozwiązaniem do poszukiwania takich projektów są konkursy architektoniczne. I powinny być organizowane zawsze, gdy w grę wchodzą pieniądze publiczne. Przetargi z głównym kryterium cenowym dyskwalifikują na starcie architekturę wybitną.
P.F.: - W Białymstoku w ostatnich latach zorganizowano kilka czy nawet kilkanaście konkursów. Na stadion, na operę, na campus uniwersytecki. Ostatni to konkurs o charakterze ideowo-studyjnym na plac Niepodległości, a w najbliższym czasie - na zagospodarowanie Doliny Białej. Odniosę się do tego na plac. Uważam, że zakończył się sukcesem i uzyskaliśmy w nim rozwiązania o nowej jakości. Efekty przeniesione zostaną do powstającego planu zagospodarowania przestrzennego. Określą gabaryty i funkcje obiektu kubaturowego, który mógłby pojawić się na placu.
Czy miasto stawia na kryterium jakości?
J.U.: - Do końca nie. Wartość ekonomiczna przewyższa estetyczną. Im taniej, im szybciej - przewyższa walor jakościowy. To nastawienie należy zmienić. Jeżeli realizuje się przestrzeń publiczną [rynek], to nie można wybierać projektu na podstawie ceny i szybkości jego wykonania. Środowisko architektów uważa, że w takich przypadkach należy rozpisywać konkurs. Etyka architekta wręcz nie pozwala brać takiego zamówienia.
P.F.: - Posłużę się konkursem, który właśnie realizujemy. W ubiegłym roku zleciliśmy wykonanie opracowania na bulwary nadrzeczne z przetargu, na zasadzie najniższej ceny. Ale jakość, którą otrzymaliśmy, nie odpowiadała nam. Zaproponowaliśmy więc prezydentowi rozpisanie konkursu.
Chodzi o zabudowanie doliny? O wprowadzenie nad nią nowych elementów?
J.U.: - Ma to być ciąg zielony. Z tym, że dziś rzeka sprowadzona jest do roli kanału wyprowadzającego wodę, nad częścią jest też magistrala ciepłownicza. Chodzi o to, by stała się nowym kręgosłupem miasta, by powstały wzdłuż niej ścieżki rowerowe i spacerowe. Plus dodatkowo funkcje sportowe. Chodzi, by właściwie dolinę umeblować i przyciągnąć tu ludzi.
Jakiej architektury potrzebujemy?
P.F.: - Nowoczesnej.
Przetworzonej czy współczesnej?
P.F.: To zależy od kontekstu. Próby przetworzenia są czasami udane. Ale są też przykłady, gdy wychodzą rzeczy dziwne.
prof. Walery Morozow, wydział architektury Politechniki Białostockiej : - Ważne jest wyjście do szukania rozwiązań przez konkursy. Nie zawsze ich efekty są dobre, ale to i tak najlepsze rozwiązanie. Jaka architektura jest potrzebna? Trafiłem tu niedawno, może pięć lat temu. I pierwsze wrażenie - nie bardzo. Przez lata żyłem w Mińsku, jeździłem do Sankt Petersburga, do Paryża, do Anglii. Ważne jest, by architektura była wpisana w krajobraz, by była wysokiej jakości, w odpowiedniej skali, w zieleni.
Jerzy Ullman, architekt : - Potrzebujemy wyższych pięter architektonicznych.
Marek Tryburski, białostocki oddział Stowarzyszenia Architektów Polskich : - Naukę architektury należy zacząć od decydentów, którzy zlecają nam projektowanie. Im wyższa będzie ich kultura, więcej będą oczekiwać też i od nas.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok |
|
|
|
|
Architekci walczą o projektowanie bulwarów nad BiałąMonika Kosz-Koszewska, 2010-05-13, Aż 57 zgłoszeń od pracowni z całej Polski wpłynęło na konkurs organizowany przez magistrat wspólnie z białostockim oddziałem Stowarzyszenia Architektów na koncepcję zagospodarowania śródmiejskiego odcinka bulwarów nad Białą. Fot. Jędrzej Wojnar / Agencja . Wczoraj w siedzibie SARP podliczano wszystkie wnioski uczestników konkursu, które zespoły architektów mogły składać do środy. Zainteresowanie tematem bulwarów było spore, zważywszy na to, że kwota pierwszej nagrody nie jest oszołamiająca w przypadku tak rozległego i priorytetowego fragmentu miasta (od ul. Miłosza do Radzymińskiej), co do którego są olbrzymie oczekiwania. Już w konkursowym regulaminie określono, że rzeka zdegradowana do funkcji kanału ma się stać nowym kręgosłupem miasta.
Pierwsza nagroda to 50 tys. zł i zaproszenie do negocjacji związanych z zaprojektowaniem już konkretnego odcinka bulwarów - między ul. Miłosza a Świętojańską. Kwota drugiej nagrody to 20 tys. zł, przewidziano też dwa wyróżnienia po 5 tys. zł każde.
W przypadku konkursu na mniejszą przestrzeń publiczną w Białymstoku - plac Niepodległości - zgłoszeń było około siedemdziesiątki, a architekci rywalizowali o nagrody o łącznej wartości 65 tys. zł. Choć naszej Białej daleko do Wisły, dla przykładu w ubiegłorocznym konkursie na zagospodarowanie dwukilometrowego fragmentu warszawskich bulwarów, a więc zakresu prac planistycznych porównywalnej wielkości, zwycięzcy architekci otrzymali 80 tys. zł, a na sam konkurs wpłynęło 31 prac.
- To, że w tej chwili mamy 57 wniosków, nie oznacza, że tyle otrzymamy prac, ale ilość zgłoszeń odpowiada naszym oczekiwaniom - mówi Mirosław Snarski, sekretarz białostockiego SARP. - Teraz sąd konkursowy podda wszystkie wnioski weryfikacji formalnej, a ostatecznie zaproszeni do konkursu architekci będą mieli czas na złożenie prac do 12 lipca.
Wśród pracowni, które zgłosiły swój aneks do konkursu, w około 40 procentach mamy do czynienia z białostockimi nazwiskami.
- Pozostałe 60 procent pochodzi dosłownie z terenu całej Polski, mamy na przykład zgłoszenia z Katowic i Szczecina. Myślę, że znajdą się i bardziej znane nazwiska, ale nie znamy jeszcze wszystkich szczegółów - dodaje Snarski.
Podczas odbywających się w tym tygodniu w Białymstoku festiwalu filmów o architekturze i dyskusji pod hasłem "Jakiej architektury potrzebuje Białystok?" zarówno architekci, jak i przedstawiciel magistratu - Piotr Firsowicz, szef miejskich urbanistów wyrażali zadowolenie, że miasto w końcu przekonało się do idei ogłaszania konkursu architektonicznego jako najlepszej formuły kształtowania przestrzeni miejskiej. Początkowo bowiem urzędnicy usiłowali zaprojektować bulwary w drodze przetargu, czyli jak najtańszym kosztem. Umowa z wybranym w ten sposób wykonawcą została jednak zerwana. Bulwary nie powstaną jednak od razu po wybraniu najciekawszej urbanistycznej koncepcji. Mają powstawać stopniowo, co roku na ten cel miasto chce wydawać po 3 mln zł, a cały koszt inwestycji oszacowano na 15 mln zł.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok . Nad Białą będą bulwary. Miasto czeka na pomysły.Tomasz Mikulicz, 4 maja 2010, Ławeczki wśród kwiatów i stylizowane latarnie – tak widzieliby otoczenie rzeki Białej białostoczanie. To, czy któryś z tych pomysłów stanie się rzeczywistością, zależy od uczestników konkursu na bulwary. Tak widzieliby bulwary (odcinek obok Liceum Ogólnokształcącego nr 6) miejscy urbaniści. Wizualizacja pojawiła się niedawno na stronie magistratu. Liczymy na spore zainteresowanie architektów z całego kraju. Będziemy się promować gdzie się tylko da – mówi Mirosław Siemionow, szef białostockiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich.
To właśnie temu stowarzyszeniu miasto powierzyło organizację konkursu na opracowanie koncepcji bulwarów nad Białą. Termin składania prac ogłoszono z kilkumiesięcznym poślizgiem.
– Musieliśmy dopracować wszystkie szczegóły. Stworzenie bulwarów nad Białą to przecież jeden z priorytetowych projektów magistratu – podkreśla Siemionow.
Dodaje, że to bardzo dobrze, że urzędnicy zdecydowali się na zorganizowanie konkursu zamiast rozstrzygania przyszłości bulwarów w drodze przetargu.
– Dzięki temu będzie można wybrać najciekawszą koncepcję, a nie kierować się tylko kryterium ceny. W tego typu inwestycjach liczy się przede wszystkim pomysł – mówi Siemionow.
To już drugie podejście do białostockich bulwarów. Firma, którą na początku zeszłego roku wyłoniono w drodze przetargu, nie sprostała zadaniu.
Same bulwary mają się mieć około 3- 4 kilometry długości. Będą się ciągnąć od ulicy Miłosza do kościoła przy ulicy Radzymińskiej. Dzięki temu połączone zostaną dwa odcinki istniejących już bulwarów. Pierwsze stworzył inwestor, który budował Galerię Białą, drugie – miasto w ramach przygotowań do uroczystej beatyfikacji ks. Michała Sopoćki.
Architekci mogą składać wnioski o dopuszczenie do udziału w konkursie do 12 maja. Na złożenie gotowych koncepcji mają czas do 12 lipca. Na twórcę (lub twórców) najlepszego projekt czeka 50 tysięcy złotych nagrody i zaproszenie do negocjacji na temat realizacji fragmentu bulwarów. Za drugie miejsce przewidziane jest 20, a za dwa wyróżnienia – po 5 tysięcy złotych.
Po rozstrzygnięciu konkursu przyjdzie czas na realizację. To pewnie perspektywa kilku lat. Już w tym roku jednak magistrat zajmie się fragmentem od ulicy Ciołkowskiego do Miłosza, który nie jest objętym konkursem. Planuje się tam budowę parku botanicznego i meandryzację prostego dziś koryta Białej. Bulwary nad rzeką Białą wyzwaniem dla architektówMonika Kosz-Koszewska, Andrzej Kłopotowski, 2010-04-29, Magistrat ogłosił długo wyczekiwany konkurs na koncepcję zagospodarowania śródmiejskiego odcinka wzdłuż rzeki Białej. Realizacja fragmentu bulwarów między ul. Miłosza a Świętojańską plus 50 tys. zł - to nagroda za najciekawszy projekt Fot. Jędrzej Wojnar / Agencja Ga Rzeka Biała. Białystok . Negocjacje w sprawie regulaminu konkursu, który magistrat realizuje wspólnie z białostockim oddziałem Stowarzyszenia Architektów Polskich, trochę się przedłużyły, miał być on bowiem ogłoszony już w marcu. Ostatecznie wiadomo, że architekci bądź całe zespoły muszą złożyć wniosek o dopuszczenie do konkursu do 12 maja, a gotową koncepcję - do 12 lipca. W przypadku tak rozległego i reprezentacyjnego fragmentu miasta - doliny Białej - od ul. Miłosza do Radzymińskiej - stawki nagród nie są może powalające. Łączna pula nagród to 80 tys. zł. Dla porównania - przy konkursie na koncepcję o wiele mniejszego placu Niepodległości architektom zaproponowano łącznie 65 tys. zł, a magistrat z Gorzowa w konkursie na koncepcję centrum tego miasta przygotował pierwszą nagrodę w wysokości 160 tys. zł, co wzbudziło olbrzymie zainteresowanie pracowni z całego świata. U nas zwycięzcy dostaną 50 tys. zł oraz zaproszenie do negocjacji z wolnej ręki odnośnie realizacji konkretnego fragmentu bulwarów między ul. Miłosza a Świętojańską. Druga nagroda to 20 tys. zł, przewidziano też dwa wyróżnienia, po 5 tys. zł każde.
- Szukamy jak najlepszego rozwiązania na zagospodarowanie bulwarów. Całość mamy podzieloną na dwie strefy. Pierwsza z nich to tereny, które są własnością miasta, gdzie chcemy ścieżek rowerowych, alejek spacerowych i miejsc wypoczynkowych. Strefa "B" ograniczona jest pierzejami budynków przy ulicy Branickiego, alei Piłsudskiego, Włókienniczej, a w przyszłości wzdłuż Jurowieckiej. Prócz koncepcji całego odcinka od ul. Miłosza do Radzymińskiej ma powstać też projekt budowlany na odcinek Miłosza, Świętojańska i on byłby realizowany w pierwszej kolejności.
- W wieloletnim planie inwestycyjnym na bulwary mamy wpisane w sumie 15 mln zł, czyli po trzy mln rocznie - mówił wczoraj wiceprezydent Adam Poliński odpowiedzialny za miejskie inwestycje.
Jako kryteria oceny nadesłanych na konkurs projektów ustalono m.in.: oryginalność idei projektowej, wartości urbanistyczne w zakresie zagospodarowania terenu bulwaru i kreatywnego włączenia w strukturę miasta, wartości funkcjonalne w zakresie wykreowania atrakcyjnych przestrzeni sprzyjających różnym interakcjom społecznym oraz wartości architektoniczne budynków i elementów małej architektury oraz architektury krajobrazu.
Jerzy Uścinowicz, architekt z białostockiego SARP, który pracował nad regulaminem, założył, że bulwary mają być nowym kręgosłupem funkcjonalno-przestrzennym centrum, gdzie rzeka zyskałaby na prestiżu. Tak opisał cel konkursu: "bulwar powinien stanowić wysokiej jakości przestrzeń publiczną przeznaczoną na potrzeby wypoczynku i rekreacji, wykorzystującą istniejące i kreującą potencjalne nowe walory środowiska naturalnego związanego z istnieniem rzeki Białej. Pasmowy, linearny układ rzeki przebiegającej przez centrum miasta daje bardzo duże możliwości włączenia jej w jego strukturę funkcjonalno-przestrzenną i stworzenia zeń nowego "kręgosłupa" tego miasta. Jest to kontynuacja dawnego statusu Białegostoku jako miasta, w którym bezpośredni, harmonijny związek środowiska zbudowanego z przyrodą, ogrodów i parków z architekturą był zawsze traktowany priorytetowo".
Choć potrzeba lat, by ziściła się wizja architektów, już w tym roku magistrat zajmie się fragmentem nieobjętym konkursem, od ulic Ciołkowskiego do Miłosza. 2 mln zł wyda na meandryzację rzeki i budowę parku botanicznego, m.in. z rosiczkami.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok Będzie konkurs na zagospodarowanie bulwarów nad BiałąMonika Kosz-Koszewska, 2010-03-09, To ma być jedna - po Rynku Kościuszki - z największych inwestycji miejskich. Bulwary nad Białą. W tym miesiącu magistrat przy współpracy z Stowarzyszeniem Architektów Polskich w końcu ogłosi konkurs na koncepcję ich zagospodarowania. Zdaniem architektów powinna to być nowa oś organizująca całe centrum miasta. Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Białystok, odcinek między ul. Miłosza a ŚwiętojańskąPrzypomnijmy, że środowisko architektów, od momentu, kiedy magistrat rozpoczął przymiarki do zagospodarowywania bulwarów nad Białą (a było to w 2007 roku), domagało się konkursu na koncepcję. Decydenci postanowili jednak początkowo sięgnąć po najtańsze rozwiązania i szukali firmy, która wykonałaby szczegółowe opracowanie dotyczące śródmiejskiego odcinka terenów roztaczających się nad rzeką. Po kilku nieudanych przetargach w ubiegłym roku podpisano w końcu umowę, ta została jednak zerwana, ponieważ urzędnicy doszli do wniosku, że nie są zadowoleni z efektów pracy wynajętej firmy. W końcu zdecydowano się na konkurs architektoniczny, który miał być zresztą ogłoszony już w ubiegłym roku. Ostatecznie stanie się to w najbliższych dniach, po zakończeniu negocjacji między magistratem a SARP odnośnie regulaminu konkursu.
- Ostatnie ustalenia dotyczą kwestii praw autorskich, ale termin marcowy nie jest zagrożony. W tej chwili zgłosiła się jednak do nas Miejska Komisja Urbanistyczno-Architektoniczna, która też chciałaby wziąć udział w ustalaniu warunków konkursu - przyznaje Adam Poliński, zastępca prezydenta odpowiedzialny za urbanistykę i miejskie inwestycje.
- Bardzo nas cieszy, że został przełamany impas i zwrócono się ku konkursowi, bo wybieranie wykonawcy koncepcji na tak rozległy fragment miasta, gdzie głównym kryterium jest w stu procentach cena, to nie są cywilizowane metody. Natomiast konkurs może dać niesamowite rezultaty. Jednocześnie zależy nam na tym, by zadbać o prawa autorskie zespołu architektów, który stworzy najlepszą koncepcją, by ich zdanie było brane pod uwagę już przy przetargach na dokumentację projektową
konkretnych odcinków bulwarów - mówi Jerzy Uścinowicz, architekt zrzeszony w SARP, który opracowywał regulamin konkursowy.
Operacja na żywym organizmie
I tak architekci będą musieli opracować koncepcję na rewitalizację terenów od ul. Radzymińskiej do Miłosza. Organizatorzy konkursu chcieliby nadać rzece większego prestiżu, bo jak mówią, w tej chwili pozostaje ona jedynie wodnym kanałem o niewielkich wartościach, pozbawionym swoich naturalnych walorów. Bulwar powinien na nowo organizować przestrzeń z naciskiem na funkcję rekreacyjno-wypoczynkową.
- Temat jest więc bardzo obszerny. Tworzymy konkurs studialny podzielony na pięć etapów, bo realizacja tego ogromnego przedsięwzięcia na pewno rozciągnie się w czasie. Jednak architekci, którzy zdobędą pierwszą nagrodę zostaną zaproszeni do zaprojektowania odcinka bulwarów miedzy ul. Miłosza a Świętojańską. Próba zagospodarowania terenów nadrzecznych w okolicy galerii Białej zresztą już była, ale jak widać - nie przyniosło to dobrych efektów - mówi Uścinowicz.
- Zależy nam na efekcie ideowej całości, rzeka musi zostać wyraźnie powiązana z okalającymi obszarami, bo w tej chwili nie inicjuje żadnych funkcji. Z całą pewnością wynikną z tego korzyści dla miasta. Bulwary mogłyby się stać nowym kręgosłupem funkcjonalno-przestrzennym centrum, gdzie rzeka byłaby priorytetem. I tak na przykład w tej chwili plac Inwalidów Wojennych to pustkowie. A przecież rzeka mogłaby być źródłem koncepcji przestrzennej. Newralgiczny punkt miasta to także przestrzeń przed bramą pałacową, gdzie aż się prosi o więcej oddechu w postaci placu. Trzeba też pamiętać, że plac nie musi wcale oznaczać jedynie posadzki, na całym świecie pod takimi miejscami robi się podziemne parkingi - mówi o oczekiwaniach architekt.
Magistrat podjął już jednak kilka wiążących decyzji dotyczących przeobrażeń w okolicach Białej, więc autorzy koncepcji w kilku lokalizacjach nie mają aż tak wielkiego pola do manewru. Na początku marca architekci miejscy wydali decyzję o rozbiórce obecnego i budowie nowego mostku nad Białą przy ul. Świętojańskiej. Jeszcze przed konkursem magistrat zlecił też opracowanie koncepcji na zaplecze Pałacyku Gościnnego, gdzie od strony ul. Kościelnej przewidziano stworzenie skweru Armii Krajowej, z przeniesieniem pomnika.
- Wydaje mi się, że intencją konkursów i zamawiającego jest danie pełnej swobody, aby powstały nowe wizje na miejski organizm, a nie blokowanie ich wcześniejszymi ustaleniami. Liczymy na uzyskanie nieoczekiwanych efektów, nawet takich, które zmienią węzły komunikacyjne miasta - przyznaje Uścinowicz.
- Jak najszybszą przebudowę mostku przy Świętojańskiej wymusza jego stan techniczny, ale nie sądzę, by wpływało to w znacznym stopniu na zamierzenia architektów. Nie możemy też odwołać na przykład inwestycji przewidzianych w ramach przebudowy ul. Piłsudskiego, która jest wpisana w unijny projekt - przekonuje wiceprezydent Poliński.
Czy bulwary to łakomy kąsek?
Organizatorzy liczą, że konkurs zainteresuje znane pracownie architektoniczne z całego kraju. W sądzie konkursowego zaproszono doświadczonych architektów - jak Jerzy Grochulski, prezes Stowarzyszenia Architektów Polskich czy Włodzimierz Mucha. Będą także specjaliści od zieleni i architektury krajobrazu. Prawdopodobnie pierwsza nagroda będzie opiewać na kwotę rzędu 60 tys. zł, dużo mniejsze pieniądze dostaną także autorzy z drugą i trzecią nagrodą. Dla przykładu w rozstrzygniętym pod koniec ubiegłego roku konkursie urbanistycznym na koncepcję centrum Gorzowa magistrat przygotował pierwszą nagrodę w wysokości 160 tys. z, a swoje zgłoszenia złożyło ponad 200 pracowni z 27 krajów, nawet tak odległych jak Wenezuela i Emiraty Arabskie. Nasze stawki nie są więc aż tak zachęcające.
Szacowany koszt całej inwestycji związanej z bulwarami, która miałaby się zakończyć w 2013 r. to 15 mln zł. Ale jeszcze w tym roku urbaniści zaplanowali zagospodarowanie odcinka nie objętego konkursem, od ulic Ciołkowskiego do Miłosza. Ponad 2 miliony złotych w tegorocznym budżecie zapisano na meandryzację rzeki i budowę parku botanicznego m.in. z rosiczkami w tych okolicach.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok |
|
|
|
|
Tak będzie wyglądało otoczenie Pałacyku Gościnnego oraz skwer Armii Krajowej(uz) 5 lutego 2010, Pierwsze efekty zmian zobaczymy w 2012 roku. Pod warunkiem, że magistrat znajdzie pieniądze na przebudowę. Od strony południowej będzie część barokowa, a od strony północnej współczesna - skwer Armii Krajowej. W centralnym miejscu skweru stanie pomnik AK. Na jego przeniesienie nie zgadzają się kombatanci. Salon ogrodowy z fontanną, z boskietów, a wzdłuż rzeki szpaler utworzony z grabów. Tak zmieni się zaplecze Pałacyku Gościnnego przy ulicy Kilińskiego.
- Jest to współczesna wizja tego, o czym mógł myśleć Jan Klemens Branicki - tłumaczy Tomasz Rogala, współautor koncepcji rewaloryzacji.
A mógł myśleć o kwaterach z boskietów, leszczynach, głogu oraz topolach włoskich. W salonie ogrodowym pojawią się też kamienne ławki. Znajdzie się również miejsce na barokową rzeźbę.
Pojawią się nowe elementy z przodu pałacyku. Tam zostanie odtworzone ogrodzenie oraz brama. Na ich elementy natrafili archeolodzy podczas prac w 2009 roku. W planach są również iluminacje pałacyku.
Opracowanie koncepcji kosztowało ponad 50 tysięcy złotych. Jeszcze w tym roku ma powstać projekt budowlany. Magistrat wyda na niego kolejne 50 tysięcy złotych. |
|
|
|
|
|
10-13 maja 2010 - ArchFilmFest - III edycja Białystok, Kino Forum, ul. Legionowa 5, początek seansów godzina 18.00 (wstęp 12 PLN bilet ulgowy, 15 PLN bilet normalny)
ArchFilmFest Wiosna 2010 Zgniatacze pudeł Architekci dekonstrukcji . Program 2009/2010 Festiwal Filmów o Architekturze pt. Sztuka Architektury jest nie tylko szansą obejrzenia cielawych filmów dokumentalnych. Pokazy filmowe mają być dla publiczności i zaproszonych gości pretekstem do dyskusji o najważniejszych problemach architektury współczesnej.
Organizator: portal http://www.sztuka-architektury.pl/Współorganizatorzy: Kino Apollo, Łódź Art Center, Stowarzyszenie Twórców i Producentów Sztuki Oddział Szczecin, SARP Oddział Szczecin, Centrum Kultury Zamek w Poznaniu, Galeria SARP Katowice, Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Muzeum Architektury we Wrocławiu, Wydział Architektury Politechniki Gdańskiej, Galeria Arsenał, Ośrodek Brama Grodzka Teatr NN w Lublinie, Miejski Ośrodek Kultury w Olsztynie, Wojewódzki Dom Kultury w Rzeszowie, Instytut Architektury i Urbanistyki WSG w Bydgoszczy, Centrum Sztuki Współczesnej Znaki Czasu w Toruniu, Galerii Sztuki Współczesnej w Opolu
Sponsorzy: Velux Polska, Rheinzink Polska Terminy: Harmonogram ArchFilmFest III edycja wiosna 2010
7-10 marca 2010, Gdynia, Klub Filmowy, ul. Waszyngtona 1, początek seansów godzina 18.00
12-15 kwietnia 2010, Toruń, Kino Centrum CSW Znaki Czasu ul.Wały gen.Sikorskiego 13, początek seansów godzina 18.00
10-13 maja 2010, Białystok, Kino Forum, ul. Legionowa 5, początek seansów godzina 18.00
17-20 maja 2010, Lublin, Kino Bajka, ul.Radziszewskiego 8, początek seansów godzina 18.00
10-12 czerwca 2010, Rzeszów, WDK Rzeszów, ul. S. Okrzei 7,początek seansów godzina 18.00 1 dzieńDzień pierwszy Temat: Język emocji Filmy: 1. Architekci dekonstrukcji, USA, 2001, 56 min.
Film przygotowany przez znaną, nowojorską firmę Michael Blackwood. Opowiada o powstaniu ruchu architektury dekonstrukcji. Prezentuje odniesienia tego ruchu do historyzującego postmodernizmu i uwikłanego w politykę konstruktywizmu. Pokazuje związki tego ruchu z filozofią Jacquesa Derridy. Wskazuje też na różne nurty w kręgu architektury dekonstrukcji – od Petera Eisenmanna po Franka Gehrego. Zajmuje się także niezwykłym fenomenem zbiorowego wystąpienia grupy architektów, którym udaje się zbudować spójny program, a następnie wcielić go w życie przekształcając później sukces ideowy w towar rynkowy. W filmie występują Peter Eisenman, Frank Gehry, Zaha Hadid, Coop Himmelblau, Rem Koolhaas, Daniel Libeskind, Michael Sorkin, Bernard Tschumi, Hajime Yatsuka, Jacques Derrida.
2.Muzeum Żydowskie w Berlinie. Oprowadza Daniel Libeskind. USA, 2002, 56 min.
Jeden z czołowych architektów dekonstrukcji oprowadza po obiekcie, którego budowa zajęła mu ponad 10 lat. Jego rozmówcą jest nowojorski krytyk architektury Alan Riding. W czasie przechadzki architekt omawia cały zestaw architektonicznych i filozoficznych idei, które doprowadziły go do wybudowania jednego z najbardziej niezwykłych dzieł architektury współczesnej oraz atrakcji turystycznej przyciągającej do Berlina miliony turystów. Film pokazuje, jak idee zaprezentowane na nowojorskiej wystawie w MoMa w 1988 roku, znalazły swoje odzwierciedlenie w zrealizowanym obiekcie. 2 dzieńDzień drugi Temat: Cyfrowy barok? Film: Szkice Franka Gehrego – 84 minuty. USA.2005. Legendarny film zrealizowany, na prośbę Gehrego, przez jego przyjaciela – znanego reżysera Sydneya Pollacka. Przez 5 lat reżyser śledził proces przekształcania się odręcznych szkiców Gehrego w realizowane budynki, obserwując pracę architekta. Dzięki przyjaźni obu twórców dokument pozwala nie tylko na poznanie twórczości Gehrego, ale także na osobiste spotkanie ze znanym architektem.
3 dzień Dzień trzeci Temat: Ojcowie ikon. Filmy: 1. Na krawędzi. Historia Opery w Sydney. Australia 1998. 56 min. . Fascynująca i tragiczna historia powstania budynku Opery – dzisiejszego symbolu Australii oraz Sydney. Gorzki smak bezkompromisowości i twórczego podejścia do architektury oraz zwycięstwo i porażka Utzona jako architekta w pięknie sfotografowanym filmie Daryl Dellor.
2. Profil. Jan Kaplicky. Czechy. 2007. 50 min. . Wzloty i upadki wielkiego, zmarłego na początku 2009 roku architekta czeskiego, emigranta, któremu nigdy nie udało się powrócić do Pragi. Jego najlepsze obiekty zostały w Birmingham oraz w Londynie. Śmierć zastała go w trakcie realizacji jego największego marzenia – wybudowania Biblioteki Narodowej w Pradze na podstawie projektu – zwycięzcy konkursu z 2007 roku. Piękny portret architekta pesymisty, nieugiętego eksperymentatora.
4 dzień Dzień czwarty Temat: Cyfrowy barok? Film: Jeden dzień z Zahą Hadid – 56 minut. USA. 2004.
Zaha Hadis opisuje historię swojego rozwoju twórczego oprowadzając po wystawie "Zaha Hadid has Arrived" w wiedeńskim MAK (Museum für Angewandte Kunst). Iracka architekta analizuje swoje realizacje – m.in. Muzeum Sztuki Współczesnej w Rzymie, fabrykę BMW w Lipsku czy Centrum Nauki w Wolfsburgu. Hadid wprowadza widza w tajniki swojej twórczości przerywając wywód osobistymi uwagami na temat kariery oraz architektury. Film kończy się analizą bimorficznej rzeźby „Ice Storm”, która jest syntezą jej podejścia do formy architektonicznej. |
|
|
|
|
Kamienica przy Nowym Świecie przejdzie metamorfozę. Od frontu zabytek, a z tyłu blok.Tomasz Mikulicz, 22 kwietnia 2010  Właściciel kamienicy przy ulicy Nowy Świat 9 planuje dobudować do niej blok. – To przykrywanie liściem figowym wstydu po tym, że zabytku już praktycznie nie będzie – uważa Andrzej Lechowski, historyk i dyrektor Muzeum Podlaskiego. Tak ma wyglądać elewacja budynku przy ulicy Nowy Ś wiat 9. Z tyłu zabytkowej kamienicy (po prawej), w miejscu gdzie jest teraz oficyna, ma powstać łącznik. Dalej w głębi działki będzie zaś dobudowany nowy element z wyraźnie współczesną elewacją. Kamienica z 1900 roku była niegdyś jedną z najpiękniejszych w mieście. Dziś z dawnego blasku pozostało niewiele. (fot. Wojciech Wojtkielewicz) Liczba dnia 10 mln zł - tyle ma kosztować inwestycja przy ulicy Nowy Świat 10. Tworzące całość: kamienica, łącznik i dobudówkę mają być wykorzystane na cele mieszkaniowe. Chcę połączyć historię z nowoczesnością. Dlatego też zdecydowałem się zarówno na doprowadzenie frontowej elewacji kamienicy do przedwojennego blasku, jak i dobudowanie na jej zapleczu obiektu bardziej współczesnego – mówi właściciel wpisanej do rejestru zabytków kamienicy przy ulicy Nowy Świat 9.
Oficyna to nie zabytek
Budynek aż prosi się o remont. Odrapane ściany straszą swym wyglądem, a zimą pod naporem śniegu zawalił się jeden z daszków rusztowania.
– Nie ma na co czekać. Mam już wszystkie potrzebne pozwolenia. Prace ruszą jeszcze w tym roku – zapewnia właściciel.
Na jego wniosek w grudniu zeszłego roku minister kultury zgodził się wykreślić z rejestru zabytków oficynę kamienicy. W jej miejsce ma powstać łącznik z czerwoną cegłą na elewacjach.
– Zawsze powtarzam, że zabytkowe są całe kamienice, a nie jakieś ich części. Tak jak nie można zmieniać charakteru jakiegoś budynku i pozostawić tylko zabytkową ścianę, tak nie powinno się też wykreślać z rejestru oficyny – mówi Jarosław Chodynicki, szef białostockiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami.
Dodaje, że teraz pozostaje tylko mieć nadzieję, że inwestycja zostanie przeprowadzona z poczuciem estetyki.
– Najważniejsze, by nie było jakichś rażących styków między tym co nowe, a tym co stare – podkreśla.
Przeszklona elewacja
Andrzej Chwalibóg, autor projektu przebudowy zapewnia, że przejście między zabytkową, a współczesną elewacją będzie płynne: – Wiadomo, że będą się one od siebie różnić, ale jest to lepsze niż tworzenie na siłę jakichś zabytkowych stylizacji. Przecież nie o to chodzi, żeby budować zabytki.
I tak oto do łącznika zostanie doklejony nowy budynek z wyraźnie współczesną elewacją z przeszkleniami na parterach.
– Moim zdaniem właściciel poszedł jednak za daleko. Nie powinno się bowiem aż tak przekształcać charakteru tego budynku. Teraz zostanie z niego tylko część frontowa – mówi Andrzej Lechowski, historyk i dyrektor Muzeum Podlaskiego. |
|
|
|
|
Książnica Podlaska poruszyła białostockich architektów. Napisali list do marszałka.(art), 16 marca 2010,  Architekci napisali list do marszałka. Mają wątpliwości, czy aby projekt Książnicy Podlaskiej nie jest plagiatem. Poszło o projekt Książnicy Podlaskiej (Graf. Pas Projekt Archi Studio/Archiwum) Przy projektowaniu tak ważnych obiektów jak Książnica Podlaska nie powinno się robić przetargów, lecz konkursy. To najważniejszy wniosek jaki powinny wysnuć władze z lektury naszego listu – mówi Mirosław Siemionow, szef białostockiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich.
Zajął się epistolografią po tym jak zarząd województwa przyjął projekt nowego budynku Książnicy Podlaskiej, który ma stanąć u zbiegu ulicy Złotej z Sienkiewicza. Wielu spośród białostockich architektów miało wątpliwości czy aby stworzony przez warszawską firmę Pas Projekt Archi Studio projekt nie jest plagiatem. Miałby być on podobny budynku szkoły designu na terenie niemieckiej kopalni Zollverein. Zaprojektowało go znane japońskie studio SAANA. I to właśnie do Japończyków zwrócili się warszawscy architekci z prośbą o rozstrzygnięcie, czy projekt jest plagiatem.
– Jaka by jednak nie była ta odpowiedź, to trzeba sobie uświadomić, że do całej sytuacji by nie doszło, gdyby zarząd województwa zorganizował konkurs – przekonuje Siemionow.
Przypomina, że Lech Wasilewski, dyrektor biura inwestycji urzędu marszałkowskiego w rozmowie z "Porannym“ powiedział, że zarządowi zależało na czasie, a procedury konkursowe trwają nieraz i dwa lata.
– Nie wiem w oparciu o jakie doświadczenia Wasilewski tak uważa. Białostocki SARP zorganizował ostatnio konkurs na projekt Biblioteki Politechniki Białostockiej i koncepcję zagospodarowania Placu Niepodległości. W pierwszym przypadku procedura trwała sześć i pół, a w drugim około cztery i pół miesiąca – wyjaśnia Siemionow.
Podkreśla też, że mylą się też ci który twierdzą, że organizując konkurs nie wiemy jaką cenę trzeba będzie zapłacić za najlepszy projekt.
– Maksymalną cenę można przecież zawrzeć w warunkach konkursowych – przekonuje.
Lech Wasilewski obiecuje, że na list odpisze.
|
|
|
|
|
Architektura: Zachód zrzyna od KrakowaDawid Hajok, 2009-03-17, Pawilon, który ma stanąć w Nowym Norku. Projekt: Unstudio (UNStudio z Amsterdamu) Krakowskie projekty inspirują zagraniczne pracownie architektoniczne. Nowoczesny gmach Muzeum Lotnictwa Polskiego, który powstaje w Czyżynach, znalazł swoje odbicie za oceanem. Projekt muzeum Lotnictwa Polskiego w Czyżynach (dzieło polsko-niemieckiej pracowni Pysall.Ruge Architekten z siedzibą w Berlinie) . Do tej pory nowych architektonicznych inspiracji krakowscy projektanci szukali wśród śmiałych wizji swoich zagranicznych kolegów po fachu. Współczesna architektura w stolicy Małopolski przegrywała z duchem historycznego miasta. Jeszcze do niedawna jako jeden z najciekawszych współczesnych obiektów wskazywano tu bowiem wzniesione na początku lat 90. muzeum Manggha przy bulwarze Wołyńskim. Dziś coraz głośniej mówi się już o nowych współczesnych ikonach architektury Krakowa, które wkrótce zmienić mają oblicze tego miasta. Wśród nich na czoło wysuwa się nowoczesny gmach Muzeum Lotnictwa Polskiego, który powstaje w Czyżynach. Koncepcja okazała się na tyle interesująca, że znalazła swoje odbicie w architektonicznej wizji biura projektowego za oceanem.
Jak kopiować, to tylko z dobrych wzorców
Propozycja formy pawilonu zaprojektowanego przez znane holenderskie biuro UNStudio z Amsterdamu, który stanąć ma w nowojorskim parku Battery, łudząco przypomina projekt krakowskiego gmachu Muzeum Lotnictwa Polskiego w Czyżynach. Nowoczesna bryła budynku muzeum to dzieło polsko-niemieckiej pracowni Pysall.Ruge Architekten z siedzibą w Berlinie. Kształtem nawiązywać ma do samolotu lub wielkiego śmigła. Monumentalny obiekt wywołuje jednoznaczne skojarzenia z lataniem. Lekkości dodają mu ogromne przeszklenia. Podobne wrażenie wywołuje ekspresyjna bryła pawilonu, który stanąć ma na Manhattanie. I choć oba projekty zupełnie nie przystają do siebie pod względem skali, to trudno nie dostrzec ich koncepcyjnego podobieństwa. Prezentowany w Europie i w Ameryce (między innymi na VII Międzynarodowym Biennale Architektury w Sao Paulo), chwalony przez międzynarodowe środowisko architektów, projekt budynku MLP najwyraźniej głęboko zapadł w pamięć holenderskiej pracowni.
Zapytani, co na ten temat sądzą, autorzy krakowskiego budynku odpowiadają, że sprawa jest im dobrze znana. - Tego odkrycia dokonaliśmy już przed miesiącem. To miłe, że nasz projekt okazał się na tyle ciekawy, że już znalazł swoich naśladowców. Cieszymy się jednak, że to my byliśmy pierwsi - dyplomatycznie odpowiada Bartłomiej Kisielewski z biura Pysall.Ruge Architektem. - Jak kopiować, to tylko z dobrych wzorców - dodaje ze śmiechem.
Gmach MPL na światowym poziomie
W architekturze dyskusje na temat świadomego czy niezamierzonego naśladownictwa pojawiają się bardzo często. W większości przypadków trudno jest jednak jednoznacznie stwierdzić, czy owe podobieństwa są czysto przypadkowe i wynikają z ducha czasu, czy może stanowią efekt nieuczciwych praktyk architektonicznych. W 2007 roku głośno zrobiło się wokół projektu filharmonii w Szczecinie, zaprezentowanego przez Studio Barozzi Vega. Do złudzenia przypominał on inny projekt centrum artystyczno-kulturalnego w Gandawie powstały w 2001 roku, autorstwa Clausa en Kaana. O podobnych historiach aż huczą fora internetowe portali architektonicznych. Najczęściej jednak nie wychodzą poza nie.
- W ubiegłym roku sami zostaliśmy posądzeni o zrzynanie z innych. Wówczas chodziło o koncepcję Muzeum Sztuki Współczesnej we Wrocławiu, za którą dostaliśmy III miejsce w konkursie architektonicznym. Zarzucono nam wówczas, że skopiowaliśmy projekt Muzeum Sztuki Współczesnej z Nowego Jorku opracowany przez japońskich architektów z Kazuyo Sejima i Ryue Nishizawa z pracowni SANAA - wspomina Kisielewski.
Niezwykle rzadko zdarza się jednak, aby główni zainteresowani w tego typu sporach decydowali się dochodzić swoich racji w sądzie. Nie łatwo jest bowiem udowodnić, skąd wzięło się źródło projektowych inspiracji. Ale nawet jeśli okazało by się, że wizja krakowskiego MLP znalazła świadome odzwierciedlenie w projekcie holenderskiej pracowni, to jest to nic innego jak tylko powód do zadowolenia. Dowodziłby bowiem, że jakość nowej architektury w naszym mieście równa powoli światowym standardom.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków żródło: Konferencja Wikimedia Polska 2010 Plagiat (łac. plagium - kradzież) - skopiowanie cudzej pracy/pomysłu (lub jej części) i przedstawienie pod własnym nazwiskiem, np. obrazu, grafiki, fotografii, odkrycia, piosenki, wiersza, wynalazku, pracy magisterskiej, pracy doktorskiej, publikacji naukowej. Trudność w podaniu jednoznacznej i nie budzącej kontrowersji definicji plagiatu wynika ze złożoności tego problemu. Plagiat oznacza – w języku potocznym – kradzież utworu lub pomysłu. Plagiatem jest przywłaszczenie sobie autorstwa cudzego utworu lub jego fragmentu (cudzych elementów twórczych), to znaczy ukrycia źródła ich pochodzenia. Oznacza więc kradzież intelektualną. Plagiat z założenia jest umyślny, plagiator (osoba, która dopuściła się plagiatu) przypisuje sobie cudzą twórczość. Plagiator świadomie zataja źródło pochodzenia istotnych zapożyczeń. Według niektórych autorów „niechlujstwo i rażąca niedbałość, względnie nieumiejętność w redagowaniu przypisów nie stanowi (…) okoliczności łagodzącej. Plagiat nie odnosi się do grafik/tekstów w domenie publicznej, czyli, możliwych do użytku dla każdego. Np. gdy osoba użyje grafiki/tekstu która/y jest ogólnodostępny, a osoba druga użyje tej samej grafiki/tekstu, nie można tego uznać za plagiat, jako że obydwoje odbiorcy mają do tej grafiki/tekstu takie same prawa. Trudności definicyjne Plagiat w ujęciu prawniczym jest trudny do zdefiniowania. Z tego względu nie zawsze stanowi naruszenie praw autorskich lub pokrewnych, ale nawet wtedy jest czynnością naganną moralnie. Trudność w definiowaniu plagiatu wynika m.in. z faktu, że cały dorobek intelektualny i artystyczny ludzkości powstaje w wyniku przetwarzania i rozwijania dorobku poprzedników. Zatem informowanie o każdym, nawet najmniejszym zapożyczeniu prowadzi do absurdu. Na dodatek z wielu zapożyczeń nie zdajemy sobie sprawy, a plagiat jest zamierzeniem celowym. Trudno więc mówić o plagiacie niezamierzonym. Plagiatem będzie jedynie nie informowanie o istotnych zapożyczeniach. Być może kłopotliwe i nieostre będzie uznanie istotnych i nieistotnych zapożyczeń. Rodzaje plagiatuPlagiat jawny polega na przejęciu całości lub fragmentu cudzego utworu i opatrzenia go własnym nazwiskiem. Plagiat ukryty występuje wtedy, gdy autor przejmuje fragmenty z cudzego utworu bez podania źródła i pierwotnego autora, a następnie wplata je do własnych wywodów. Odnosi się to nie tylko do dosłownych zapożyczeń (słowo w słowo, kopiowanie), ale również na odwzorowaniu danego utworu przy użyciu innych wyrazów, oddających jednak dokładnie tę sama treść i konstrukcję myślową (rodzaj wywodu).
Ten artykuł z GW "Architektura: Zachód zrzyna od Krakowa" i Hasło "Plagiat" z Wikipedii to tak dla wywołania dyskusji. Co o tym sądzicie? ian |
|
|
|
|
Japończycy powiedzą, czy projekt książnicy to plagiat(art), 3 marca 2010, Wysłaliśmy maila do japońskiego studia SAANA, w którym piszemy, że posądzono nas o skopiowanie ich pomysłu. Czekamy na odpowiedź - mówi Małgorzata Golenko z firmy Pas Projekt Archi Studio z Warszawy. Tak wygląda projekt budynku Książnicy Podlaskiej, który ma powstać u zbiegu ulic Sienkiewicza i Złotej w Białymstoku (z prawej). Z lewej wygląd istniejącego już budynku szkoły designu na terenie kopalni Zollverein, projektu japońskiego studia SANAA. Tak jak na wizualizacji stworzonej przez warszawskich architektów uwagę przykuwają charakterystycznie wykrojone okna, które układają się w nieregularnej wielkości kwadraty. To warszawscy architekci stworzyli projekt budynku Książnicy Podlaskiej, który ma stanąć u zbiegu ulic Sienkiewicza i Złotej w Białymstoku. Ich pomysły zostały w zeszłym tygodniu zaakceptowane przez zarząd województwa. Problem w tym, że niektórzy architekci z białostockiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich zwrócili uwagę, że projekt jest podobny do istniejącej już szkoły designu na terenie niemieckiej kopalni Zollverein.
- To dobrze, że warszawscy architekci odezwali się do Japończyków. Postąpili honorowo - mówi Mirosław Siemionow, szef białostockiego oddziału SARP. Dodaje, że nie zmienia to jednak faktu, że ich projekt jest dyskusyjny.
- Według nas jest zupełnie inny od japońskiego. Jedyny element, który powtarza się w obu pomysłach, to kwadratowe okna. A przecież te ostatnie są w architekturze znane od lat - odpiera Małgorzata Golenko.
Podkreśla też, że rys budynku od strony Sienkiewicza i Złotej to tylko jedna z części większej całości.
- Szkoła designu jest przecież pojedynczą bryłą - przekonuje.
- To śmieszny argument. Niemiecka szkoła jako pojedyncza bryła ma swój niepowtarzalny wyraz artystyczny. A tutaj ktoś próbuje wsadzić tę bryłę wśród inne dobudowane do niej obiekty. To nie plagiat, to wręcz karykatura - mówi Andrzej Chwalibóg, znany architekt i członek białostockiego oddziału Towarzystwa Urbanistów Polskich.
Podobnie uważa też architekt Jan Kabac. - To, że ktoś skopiował część jakiegoś projektu nie oznacza, że całość jest oryginalna. Jak by nie patrzeć, podobieństwo aż razi w oczy - mówi.
Dodaje, że do takiej sytuacji by nie doszło, gdyby zamiast wyłaniania projektu w przetargu, zarząd województwa zdecydował się na zorganizowanie konkursu. - W przetargu najważniejsza jest cena, a w konkursie wygrywa najlepszy i przede wszystkim oryginalny pomysł - mówi Jan Kabac.
Lech Wasilewski, dyrektor biura inwestycji urzędu marszałkowskiego, tłumaczy, że zarządowi zależało na czasie. - Procedury konkursowe trwają nieraz i dwa lata, a trzeba przecież jeszcze mieć czas na pozyskanie funduszy unijnych - mówi.
Co do oskarżeń o plagiat, zarząd poczeka na odpowiedź od Japończyków. - Jeżeli stwierdzą, że naruszono ich prawa, wtedy poprosimy warszawskich architektów o zmianę projektu - zapowiada Lech Wasilewski.
Architekci: Projekt Książnicy Podlaskiej może być plagiatemTomasz Mikulicz, 28 lutego 2010,  Jest podobny do istniejącego budynku Tak uważają białostoccy architekci. - To ewidentny plagiat - mówi Janusz Kaczyński z Stowarzyszenia Architektów Polskich. Tak wygląda projekt budynku Książnicy Podlaskiej, który ma powstać u zbiegu ulic Sienkiewicza i Złotej w Białymstoku. Został w czwartek przyjęty przez zarząd województwa podlaskiego. (Fot. bialystok.pl) A oto wygląd istniejącego już budynku szkoły designu na terenie kopalni Zollverein projektu japońskiego studia SANAA. Tak jak na wizualizacji stworzonej przez warszawskich architektów, uwagę przykuwają charakterystycznie wykrojone okna, które układają się w nieregularnej wielkości kwadraty. (Fot. Internet) - To nieprawda. Najpierw należy porównać oba obiekty - odpowiada Małgorzata Golenko z firmy Pas Projekt ArchiStudio z Warszawy, która przygotowała projekt książnicy.
Kiedy pierwszy raz zobaczyłem projekt Książnicy Podlaskiej od razu skojarzył mi się z bardzo znaną realizacją - mówi Mirosław Siemionow, szef białostockiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich.
Uważa, że jest podobny do budynku szkoły designu istniejącej na terenie kopalni Zollverein w Niemczech. Zaprojektowało go znane japońskie studio SAANA.
- Nie twierdzę, że to na pewno jest plagiat. Ale chcę podkreślić swoje wątpliwości - opowiada. - Sprawa podobieństwa musi być poddana szerokiej dyskusji.
Przecież nie chcemy powtórki sytuacji z logo Białegostoku.
Dużo mniej powściągliwy jest Janusz Kaczyński, członek SARP- u. - Plagiat, plagiat i jeszcze raz plagiat. To ewidentna kradzież czyjegoś projektu. Budynki są wręcz identyczne - uważa.
Przypuszcza, że architekci z warszawskiej firmy, która wykonała projekt myśleli, że w Białymstoku nikt się nie połapie, że taki budynek już istniej. - Kiepsko tylko wybrali obiekt. Szkoła designu w kopalni Zollverein jest wśród architektów bardzo znana - podkreśla.
Małgorzata Golenko z firma Pas Projekt ArchiStudio z Warszawy odpiera zarzuty.
Twierdzi, że ich praca na pewno nie jest plagiatem. - Przecież nie można tego oceniać tylko po fragmencie wizualizacji. Należałoby dokładnie porównać oba obiekty - mówi.
Dodaje, że w architekturze można zresztą znaleźć wiele budynków stylowo do siebie podobnych.
Co na to zarząd województwa, który w czwartek przyjął projekt? - Zarząd podejmie jakieś działania wtedy, kiedy będzie wiadomo o co chodzi. Na razie nie wiemy, czy projekt jest plagiatem - odpowiada Jan Kwasowski, rzecznik marszałka województwa.
Nowy gmach książnicy ma stanąć u zbiegu ulic Sienkiewicza i Złotej w Białymstoku. Jego budowa ma kosztować ponad 50 mln zł. Tak będzie wyglądała nowa Książnica Podlaska w Białymstoku(mk), 26 lutego 2010 Ta inwestycja wykracza swoim zasięgiem i znaczeniem poza nasz region Tak ma w przyszłości wyglądać siedziba Książnicy Podlaskiej u zbiegu ulic Sienkiewicza i Złotej w Białymstoku.
Znajdujące się już tam Centrum Edukacji Nauczycieli zostanie wkomponowane w przyszły kompleks budynków.
– Ta inwestycja wykracza swoim zasięgiem i znaczeniem poza nasz region – mówi Jan Kwasowski, rzecznik zarządu województwa. – Zależy nam, by we współpracy z Litwą i Białorusią powstało tu centrum, ośrodek ze spuścizną Wielkiego Księstwa Litewskiego.
W czwartek zarząd województwa zaakceptował projekt przyszłej Książnicy Podlaskiej. Jej budowa ma kosztować ponad 50 milionów złotych. Marszałkowie zamierzają ubiegać się o te pieniądze z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Gdyby to się udało, wkład własny zostałby pokryty z budżetu województwa.
Na razie nie wiadomo, jakie będzie zastosowanie zabytkowej kamienicy po obecnej siedzibie Książnicy Podlaskiej. Tak ma wyglądać Książnica Podlaska. Duża, prosta bryła ozdobi centrum.(az) 26 lutego 2010,  Pięć pięter. Dużo okien, jasna, prosta bryła. I dużo miejsca. Tak będzie wyglądać nowa Książnica Podlaska. Teraz trzeba znaleźć pieniądze na jej budowę. Wieczorem budynek będzie przyciągał wzrok ciekawym rozmieszczeniem okien (Graf. Pas Projekt Archi Studio) Książnica Podlaska stanie u zbiegu ulic Sienkiewicza i Złotej w Białymstoku, w pobliżu Centrum Edukacji Nauczycieli. Gmach ten zostanie wkomponowany w projekt przyszłej książnicy.
Budowa Książnicy ma kosztować ponad 50 milionów złotych. Kompleks zaprojektowało Pas Projekt ArchiStudio z Warszawy. W czwartek zarząd województwa podlaskiego przyjął projekt nowej Książnicy Podlaskiej i zobowiązał biuro inwestycji do prowadzenia dalszych prac.
Jak poinformował Jan Kwasowski, rzecznik zarządu województwa podlaskiego, inwestycja ta wykracza swoim zasięgiem i znaczeniem poza nasz region. Dlatego do współpracy zaproszona zostanie Litwa i Białoruś, by wspólnie powstało tu centrum, ośrodek ze spuścizną Wielkiego Księstwa Litewskiego.
O pieniądze zarząd województwa zamierza ubiegać się z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Gdyby to się udało, wkład własny zostałby pokryty z budżetu województwa. Książnica Podlaska: jest projekt, nie ma pieniędzyJakub Medek, 2010-02-25, Nowoczesna, prosta bryła z dużą ilością nieregularnie rozrzuconych okien - tak na komputerowej wizualizacji wygląda nowa siedziba Książnicy Podlaskiej. Zarząd województwa przyjął wczoraj projekt inwestycji. Na jej realizację brakuje co najmniej 50 milionów złotych Fot. materiały urzędu marszałkowskiego Wizualizacja. Nowy budynek Książnicy Podlaskiej w Białymstoku . Budynek miałby stanąć na rogu ulic Sienkiewicza i Złotej w Białymstoku, tuż obok Centrum Edukacji Nauczycieli. Zresztą gmach tej instytucji miałby zostać niejako wchłonięty przez wieloczłonowy kompleks książnicy. Całość - jak na wielką bibliotekę przystało - dzięki wielkim oknom tonie w świetle. W projekcie nie brak też zieleni - jeden z elementów kompleksu otoczony jest ogrodem, który właśnie przez ogromne okna niejako wdziera się do wnętrz książnicy.
Kompleks zaprojektowało Pas Projekt Archi Studio z Warszawy, wyceniając swoją pracę na półtora miliona złotych. Zarząd województwa zaakceptował wczoraj ten projekt i zobowiązał biuro inwestycji urzędu marszałkowskiego do prowadzenia prac zmierzających do jego realizacji. Budynek jednak nie powstanie, jeśli władzom województwa nie uda się znaleźć na niego pieniędzy. I to niemałych - do niedawna inwestycję wyceniano na 70 mln zł, teraz mówi się o 50 mln. To środki, jakich w budżecie województwa, który musi współfinansować chociażby budowę olbrzymiej i niezwykle kosztownej opery czy regionalnego lotniska, nie ma i w najbliższych latach na pewno nie będzie. W tej sytuacji pozostają unijne dotacje. Nie ma szans na znalezienie ich w programie dla Polski Wschodniej. W tej sytuacji zarząd województwa zamierza ubiegać się o dotację z programu Infrastruktura i Środowisko, tego samego, z którego pochodzi ponad 100 mln zł na budowę opery. Nigdzie jednak nie ma gwarancji, że przedsięwzięcie znajdzie uznanie w oczach decydujących o środkach z tego programu urzędników ministerstw kultury i rozwoju regionalnego.
Zarząd województwa zadecydował wczoraj też o pieniądzach, które ma. I tak blisko 4 mln zł dostanie szpital w Suwałkach na adaptację pomieszczeń dla oddziału zakaźnego. Blisko 80 tys. trafi do Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu, uzupełniając środki z dotacji ministerstwa kultury. Dzięki nim placówka wyremontuje i uruchomi cztery zabytkowe ciągniki oraz zorganizuje trzydziesty już konkurs gry na instrumentach pasterskich.
Władze województwa przekazały też 100 tys. zł na organizację festiwalu szkół lalkarskich i 30 tys. zł na organizowaną przez fundację Białystok Ojcu Świętemu wystawę "Z życia do życia."
Marszałkowie zdecydowali też, że tegoroczne obchody urodzin województwa odbędą się w Mielniku nad Bugiem.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok

"Kompleks (fotografia po prawej) zaprojektowało Pas Projekt Archi Studio z Warszawy. Zaś na terenie kopalni Zollverein (fotografia po lewej) znajduje się prestiżowa szkoła designu projektu japońskiego studia SANAA o charakterystycznych wykrojach okien, układających się w nieregularnej wielkości kwadraty (Fotografię zamieszczono ze strony WWW.BRYŁA) Czyżby autorzy budynku książnicy zastosowali "daleko idące zapożyczenie?" (ian)
| . BIAŁYSTOK ONLINE: Projekt nowego budynku Książnicy Podlaskiej
Tagi: Białystok, Książnica Podlaska, projekt,
Zarząd województwa zaakceptował w czwartek (25.02) projekt nowej siedziby Książnicy Podlaskiej.
 Nowa siedziba Książnicy na rogu ul. Sienkiewicza i Złotej (fot. Urząd Marszałkowski)
Teraz biuro inwestycji Urzędu Marszałkowskiego będzie prowadziło dalsze prace w tym kierunku. Budowa Książnicy ma kosztować ponad 50 mln zł. Jak informuje Jan Kwasowski, rzecznik prasowy marszałka, województwo ma zamiar ubiegać się o pieniądze na ten cel z unijnego Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Gdyby to się udało, wkład własny zostałby pokryty z budżetu województwa.
Książnica będzie budowana u zbiegu ulic Sienkiewicza i Złotej w Białymstoku. Znajdujące się tam Centrum Edukacji Nauczycieli zostanie wkomponowane w przyszły kompleks budynków.
E.S. |
|
|
|
|
|
|