[ Stowarzyszenie Architektów Polskich - Oddział Białystok ]
  • KP: Plac Inwalidów: Galeria handlowa - 20 tys. m2, hotel - 9 tys. m2, a wszystko w cztery lata. KP: Galeria Jagiellońska za 60 mln euro: 200 sklepów, restauracje, kino, kręgielnia. Będzie największa w Białymstoku.
  • KP: Warszawscy architekci zmienili projekt Książnicy
  • Rynek Kościuszki: Inna wizja KOSZAŁKA
  • Książka o Bukowskim: odbudował Białystok - autorem jest białostocki konserwator sztuki Sebastian Wicher
  • Stanisław Bukowski. To on zbudował Białystok, który znamy. Miasto odzyskane z ruin.
  • Nowy białostocki stadion - zaprojektowany
  • Dlaczego nie zostałem architektem
  • Trwają prace Zespołów uczestniczących w Konkursie architektonicznym na Kampus zorganizowanego przez Uniwersytet w Białymstoku.
  • Rezydencje? Apartamenty? Nie, domki-mikrusy. Po co dużo płacić za duże mieszkanie i ciągle w nim sprzątać? Minimalizm kontra konsupcjonizm? To dzieje się w Stanach Zjednocznonych Ameryki.
  • Po ... latach dumania i szukania lokalizacji - Zarząd województwa podlaskiego ogłosił przetarg na opracowanie całościowej koncepcji budowy lotniska !!!???
  • Warszawa - Norblina nie można zburzyć - Zabytkowa fabryka Norblina potrzebuje inwestora z klasą! A czy my pozwolimy na bezkarne wyburzenie starego Białegostoku?
  • Szyldy i reklamy to też śmieci! A jak jest z tym w Białymstoku?
  • Kupcy z pl. Grunwaldzkiego będą mieli halę - tak będzie we Wrocławiu a w Białymstoku ?
  • <- powrót
    Nadchodzi Nowa Skromność (w architekturze) dodano: 2010-01-22 10:04:02
     

    Nadchodzi Nowa Skromność

    Anna Cymer, 2010-01-20, 
    Gmach Norweskiej Narodowej Opery i Baletu w Oslo zaprojektowany przez pracownię architektoniczną Snohetta.
    Gmach Norweskiej Narodowej Opery i Baletu w Oslo zaprojektowany przez pracownię architektoniczną Snohetta.
    Fot: Jens Passoth; Źródło: Mies van der Rohe Award

    Krach starchitektów - dzięki kryzysowi architektura znowu staje się użyteczna, prosta i przyjazna

    Kryzys przysłużył się architekturze, bo uświadomił nam, że wyścig na wysokość, oryginalność, nietypowość, który trwa w budownictwie drugą dekadę, tak naprawdę już niczemu nie służy. Światowe centrum niepohamowanej żądzy wizjonerskiego budowania, miejsce o największym na świecie zagęszczeniu ikon na metr kwadratowy, pustynne miasto, które w kilka lat zamieniło się w światową metropolię - czyli Dubaj - w ubiegłym roku ogłosił bankructwo. W 2009 roku wstrzymano ponad połowę z trwających inwestycji, a wartość nieruchomości spadła tam nawet o 60 procent. Otwarty tam 4 stycznia (z dwuletnim opóźnieniem) 828-metrowy Burji Dubai, najwyższy budynek świata, można nazwać łabędzim śpiewem epoki, w której każdy nowo budowany gmach musiał przełamać kolejne bariery technologiczne i estetyczne.

    Klęska Dubaju jest widowiskowym przykładem na to, że wielkie pieniądze, nazwiska starchitektów i ich szalone projekty nie wystarczą, żeby powstało w miarę normalnie funkcjonujące miasto. Jednak dowodów na to, że kończy się era ikon jest więcej.

    W Warszawie straszy przerwana na poziomie 17. piętra (ma ich być 54) budowa drapacza chmur Złota 44, projektu starchitekta Daniela Libeskinda (powodem były trudności z uzyskaniem kredytów na kontynuację budowy, ale też luksusowych apartamentów sprzedano mniej, niż przewidywał inwestor). Dziś nikt już nie pamięta, że obok warszawskiego Hotelu Marriott miał stanąć wieżowiec Lilium projektu słynnej Irakijki Zahy Haid. Nie powstanie moskiewska Russia Tower, biurowiec projektu Normana Fostera, który miał być najwyższym gmachem w tej części świata (612 m); wrocławski Sky Tower, apartamentowiec, który miał przewyższyć Pałac Kultury, obniżono do "zaledwie" 200 m. Na całym świecie w ostatnim roku wstrzymano lub odwołano budowę przynajmniej 50 wieżowców. Chodzi nie tylko o pieniądze. Oddane jesienią do użytku w Rzymie muzeum MAXXI wywołało pytania, czy to jeszcze architektura, czy już tylko wyraz megalomanii i pychy jego autorki Zahy Hadid. Wijąca się wśród starej zabudowy Wiecznego Miasta betonowa konstrukcja mogłaby stać gdziekolwiek indziej na świecie - bo ma się nijak do tego, co ją otacza. Zaprojektowany przez Franka Gehry'ego w 2006 roku dla Nowego Jorku kompleks Atlantic Yards łączący stadion z częścią handlową i mieszkaniową trafił na deski kreślarskie pracowni Ellerbe Becket z Missouri. Mało znani, ale doświadczeni w projektowaniu stadionów architekci mają przerobić kolejną szaloną wizję Gehry'ego na tańszą i bardziej funkcjonalną. Już w grudniu 2008 roku zrezygnowano z budowy Tower Verre, 75-piętrowego hotelu, który w Nowym Jorku, tuż obok Museum of Modern Art miał zbudować Jean Nouvel. Jednym z powodów była chęć ochrony skyline'u amerykańskiej metropolii przed inwazją coraz bardziej udziwnianych wież.

    Minimalista w Kielcach

    Mimo że w Polsce wciąż wracają marzenia o niemożliwym do powtórzenia "efekcie Bilbao", kiedy to 13 lat temu jeden wizjonerski budynek odmienił los niewielkiego hiszpańskiego miasta, na świecie coraz częściej doceniane jest inne podejście do architektury. W ubiegłym roku architektonicznego Nobla, czyli Nagrodę Pritzkera, dostał Peter Zumthor, szwajcarski minimalista, który jest zaprzeczeniem starchitekta w stylu Franka Gehry'ego. Rzadko opuszcza alpejską wioskę, w której mieszka, a projektuje raczej kameralne, proste, surowe budynki. Najchętniej sięga po takie materiały, które odbiera się wszystkimi zmysłami - chłodny beton, porowaty kamień albo pachnące drewno.

    Pod koniec 2009 roku Zumthor przyjął od władz Kielc propozycję wykonania wstępnego projektu przebudowy tamtejszej synagogi. Szwajcar chce wiosną przyjechać do Kielc - wtedy ma się okazać, czy podejmie się zamienienia przebudowanego w stylu socrealizmu gmachu w planowane tam Centrum Spotkań Kultur i Religii. Honorarium architekta ma wynieść ok. 20 tys. franków szwajcarskich (56 tys. zł), co jak na standardy światowe jest kwotą bardzo niewielką. I co ciekawe, w Polsce ta wiadomość przeszła prawie bez echa - bo przecież Szwajcar raczej nie zbuduje ikony, jego architektura nie jest widowiskowa. My wciąż wolimy się ekscytować rozwichrzoną wizją Franka Gehry'ego, który w samym centrum Łodzi chce zbudować centrum kulturalne w kształcie sterty poprzewracanych pudeł.

    Gdy w grudniu w Warszawie ogłoszono wyniki międzynarodowego konkursu na gmach Muzeum Historii Polski, które ma stanąć obok Zamku Ujazdowskiego, dało się słyszeć głosy rozczarowania. Prosty gmach Bogdana Paczkowskiego nie spełni marzeń o wizjonerskim "budynku-rzeźbie", który rozsławiłby miasto. Nikt tylko nie umie powiedzieć, jak jeden budynek miałby naprawić 65 lat błędów i zaniedbań w stołecznej architekturze i urbanistyce.

    Powrót prostoty

    Tymczasem w 2009 roku na świecie najważniejsze nagrody architektoniczne przypadły skromnym budynkom. Mies van der Rohe Award 2009, prestiżową nagrodę dla najlepszego europejskiego budynku, odebrała w kwietniu norweska pracownia Snohetta za gmach Opery w Oslo. Potężny, obłożony białym kamieniem gmach postawiono na tarasie schodzącym prosto do wody Fiordu Oslo. Budynek ma kształt dwóch przeszklonych platform, a jego integralną częścią jest duża ogólnodostępna przestrzeń wokół. Architekci podkreślają, że tak jak zatoka w Oslo była zawsze miejscem, w którym "
    Norwegia spotykała się ze światem", tak otwarty, dostępny budynek opery miał zetknąć ze sobą sztukę i życie codzienne.

    Główną nagrodę zakończonego w listopadzie 2009 w Barcelonie Światowego Festiwalu Architektury - tytuł Najlepszego Budynku Świata otrzymało Mapungubwe Interpretation Centre w RPA projektu Petera Richa. Kilka owalnych brył z lokalnego budulca wtapia się w otoczenie nabrzeża rzeki Limpopo, przypominając usypane z ziemi kopce. Konkursowe jury bardziej niż za formę doceniło gmach za znaczenie dla lokalnej społeczności - Mapungubwe Interpretation Centre powstało na terenie niegdyś zamieszkanym przez prehistoryczne ludy. Ma pokazywać ciągłość kulturową ze współczesnymi mieszkańcami, którzy brali udział i w projektowaniu, i budowie ośrodka. Rok wcześniej tę samą nagrodę otrzymała irlandzka pracownia Grafton Architects za zbudowaną w Mediolanie siedzibę Uniwersytetu Luigi Bocconi. Jury chwaliło doskonałe wpisanie nowego budynku w pierzeję ulicy oraz "zamknięcie esencji włoskiego miasta w nowoczesnej i zdecydowanej bryle". Gmach złożono jak z klocków z prostych, tynkowanych na ciemny kolor brył, pomiędzy którymi znalazły się ogromne okna. Dzięki temu od ulicy budynek wygląda jak ciężki, monumentalny, w środku okazuje się, że jest w nim mnóstwo światła i przestrzeni.

    Starchitekci masowo wyjeżdżają do Chin - bo tylko tam są jeszcze pieniądze i chęć, by budować ikony. W Europie czy w
    USA zaczął się już powrót do równowagi i użyteczności. Krytyk brytyjskiego "Guardiana" Jonathan Glancey styl, który zaczyna się rozwijać "po kryzysie", nazywa Nową Skromnością; wraca pokora. Wielki Kryzys w latach 30. XX wieku wymusił także w architekturze "nowe rozdanie". Jego konsekwencją był boom budowlany i realizacja idei, które do dziś wyznaczają kierunek światowej architektury i urbanistyki. Oby dzisiejszy kryzys miał te same następstwa, bo wyczerpała się już architektura ikon i władza starchitektów.

    Źródło: Gazeta Wyborcza
    [ Dodaj komentarz ]
    Komentarze
    Sebastian Wicher (2010-01-26 11:24:36)
    Mies van der Rohe miał rację: "Mniej znaczy więcej". Wiedział to również "Corbu", który na starość zamknął się w zaprojektowanym przez siebie, prostym i funkcjonalnym do bólu cabanonie. Prosta architektura ma w sobie coś metafizycznego, dlatego jest genialna. Znamienne, że tak projektuje się przede wszystkim w krajach ewangelickich... A tak przy okazji polecam dorobek młodej estońskiej pracowni NRJA, zwłaszcza ich "dom na ruinach".
    inny_architekt (2010-01-22 20:53:49)
    no nie wiem, nie tak dawno, bo jakoś w zeszłym roku, podczas jedej z "proszonych" wycieczek architektów na tzw. szkolenia, będąc w Dessau - miejscu narodzin Szkoły Bauhausu - nasi białostoccy projektanci wzruszenim ramion kwitowali oglądane oryginalne budynki z lat 30-tych - pierwsze realiazcje świeżo kształtujacego się modernizmu, porównywali je domów do blokowisk (nie widzieli różnicy - sic!), a zachwycali sią lokalnymi, świeżo wybudowanymi domkami z wieżyczkami i lukarenkami jak z bajek (tak, tak tam też takowe mają w ofercie!). tak myślę,że u nas na wschodzi to jednak jeszcze minie kilka lat zanim doszlusujemy z opóźnieniem 10-15 letnim do reszty europejczyków. taka gmina!
    ian (2010-01-22 10:29:10)
    rozumiem, że "nowa skromność" staje się wreszcie trendy, tzn. chcą jej nie tylko architekci ale i inwestorzy. bo architekci (oczywiście ich część) od ponad dekady próbują z oporem budować w klimatach neomodernizmów. dowodem tego (oporu i niechęci - im bardziej na wschód tym większego)było swoiste przyjęcie przez warszawskie środowisko pokonkursowego projektu Muzeum Sztuki Nowoczesnej autorstwa architekta Christian Kereza. mam jednak nadzieję, że powstanie ono w kształcie bez większych psujących oruginalną myśl zmian wymuszonych przez naszych "specjalistów" od inwestycji. jestem pełen nadziei na zmiany, bo i u nas widać światełko w tunelu...