[ Stowarzyszenie Architektów Polskich - Oddział Białystok ]
  • KP: Plac Inwalidów: Galeria handlowa - 20 tys. m2, hotel - 9 tys. m2, a wszystko w cztery lata. KP: Galeria Jagiellońska za 60 mln euro: 200 sklepów, restauracje, kino, kręgielnia. Będzie największa w Białymstoku.
  • KP: Warszawscy architekci zmienili projekt Książnicy
  • Rynek Kościuszki: Inna wizja KOSZAŁKA
  • Książka o Bukowskim: odbudował Białystok - autorem jest białostocki konserwator sztuki Sebastian Wicher
  • Stanisław Bukowski. To on zbudował Białystok, który znamy. Miasto odzyskane z ruin.
  • Nowy białostocki stadion - zaprojektowany
  • Dlaczego nie zostałem architektem
  • Trwają prace Zespołów uczestniczących w Konkursie architektonicznym na Kampus zorganizowanego przez Uniwersytet w Białymstoku.
  • Rezydencje? Apartamenty? Nie, domki-mikrusy. Po co dużo płacić za duże mieszkanie i ciągle w nim sprzątać? Minimalizm kontra konsupcjonizm? To dzieje się w Stanach Zjednocznonych Ameryki.
  • Po ... latach dumania i szukania lokalizacji - Zarząd województwa podlaskiego ogłosił przetarg na opracowanie całościowej koncepcji budowy lotniska !!!???
  • Warszawa - Norblina nie można zburzyć - Zabytkowa fabryka Norblina potrzebuje inwestora z klasą! A czy my pozwolimy na bezkarne wyburzenie starego Białegostoku?
  • Szyldy i reklamy to też śmieci! A jak jest z tym w Białymstoku?
  • Kupcy z pl. Grunwaldzkiego będą mieli halę - tak będzie we Wrocławiu a w Białymstoku ?
  • <- powrót
    KP: Na miejscu starych hal - bloki. Deweloperzy budują mieszkania w przemysłowych dzielnicach Białegostoku dodano: 2010-01-24 17:17:45

    Na miejscu starych hal - bloki. Deweloperzy budują mieszkania w przemysłowych dzielnicach Białegostoku.

    tagi, 24 stycznia 2010, Kurier Poranny - portal regionalny

    Na temat budowy mieszkań w dzielnicach przemysłowych Białegostoku wypowiada się Zbigniew Nikitorowicz, szef miejskich radnych Platformy Obywatelskiej oraz Janusz Kaczyński, architekt, były przewodniczący Miejskiej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej.

    Od jesieni trwa walka o zmianę planów zagospodarowania. Firma Instal chce postawić bloki na sześciu hektarach terenów przemysłowych, które ma pomiędzy ulicami: Składową, Magazynową, Transportową i Sejneńską w Białymstoku. (Fot. sxc)

    Przeznaczenie nie jest zaklepane na stulecia

    Zbigniew Nikitorowicz, szef miejskich radnych Platformy Obywatelskiej:

    Czy deweloperzy powinni budować mieszkania w dzielnicach przemysłowych Białegostoku?

    W uzasadnionych przypadkach - tak, można wpuszczać bloki czy też inne funkcje, np. sportowe, nawet na tereny, które do tej pory miały odmienne przeznaczenie.Przestrzeń miejska jest dynamiczna i ulega różnym przekształceniom. W gminie Orla właśnie przekształcane są tereny rolnicze na przemysłowe, by mogła tam powstać fabryka koncernu Ikea.

    W Białymstoku mamy też wiele przykładów przekształceń, że wymienię choćby galerię Alfa czy kompleks mieszkalny w dawnej tytoniówce. Tak więc przeznaczenie jakiegoś terenu to nie jest rzecz zaklepana na stulecia.

    Wielokrotnie miasto i prezydent wykazywał wrażliwość na potrzeby miejscowych przedsiębiorców. Jeszcze na początku kadencji rada miejska zgodziła się warunkowo na przekształcenie terenów przy ulicy Ryskiej, zajmowanych przez Fabrykę Przyrządów i Uchwytów Bison-Bial, w sytuacji, gdyby przedsiębiorstwo to wybudowało nowy zakład przy ulicy Andersa. To też jest przekształcenie na cele mieszkaniowe, z tym jeszcze, że są to tereny trudne do skomunikowania, bo trudno tam zjechać z ulicy Towarowej czy Sienkiewicza.

    Jeśli chodzi o tereny przy ulicy Składowej, które Instal chce przekształcić pod budownictwo mieszkaniowe, leżą na skraju obszaru przemysłowego. Obecnie jest to teren zdegradowany, są tam stare i brzydkie hale, które powstały kilkadziesiąt lat temu i nie spełniają wymogów nowoczesnego przemysłu.

    W tym konkretnym przypadku wydaje mi się, że radni powinni wesprzeć zamierzenia inwestycyjne Instalu.

    Potencjalne straty są iluzoryczne i wynikają tylko z tego, że nie będziemy myśleli dogmatycznie. Rozumiem, że planiści mają swoje zasady planowania, ale uchwalanie planu jest również procesem społecznym. Zainteresowane strony mogą wnosić swoje uwagi i wnioski i jeżeli to robią, to należy je uwzględnić.

    W tym przypadku nie zostaną przecież zdegradowane żadne tereny zielone. Fragment dzielnicy przemysłowej ma się po prostu zamienić w osiedle z zielenią, drzewami, placami zabaw. A dla pozostałego terenu trzeba zgodnie z wnioskami pozostałych przedsiębiorców zachować funkcje przemysłowe.

    Rozpatrując sprawę Instalu, jako radni wyszliśmy z przekonania, że przy uchwalaniu miejscowych planów ważne są nie tylko argumenty planistyczne, ale także racje społeczne i gospodarcze. Czynnik społeczny jest zresztą uwzględniony w procesie uchwalania planów. Projekty planów są przecież wykładane do publicznego wglądu, a mieszkańcy miasta, stowarzyszenia czy przedsiębiorstwa mają prawo zgłaszać do niego swoje uwagi. Na końcu tego procesu to pochodzący z wyboru radni, a nie urzędnicy, przyjmują lub odrzucają zgłoszone do planu uwagi i głosują nad przyjęciem całego planu. Jako radni powinniśmy brać pod uwagę, jakie opinie wyrażają nasi wyborcy, organizacje społeczne czy związki zawodowe.

    Jestem przekonany, że radni powinni wspierać rozwój firm działających w Białymstoku. Instal jest przedsiębiorstwem o wieloletnich tradycjach, zajmującym ważne miejsce na mapie gospodarczej Białegostoku i województwa podlaskiego. Obecnie produkcja konstrukcji stalowych odbywa się w przestarzałych technologicznie halach, co zmniejsza konkurencyjność firmy na rynkach krajowych i zagranicznych. Dalsze utrzymywanie tego stanu rzeczy może doprowadzić do osłabienia pozycji przedsiębiorstwa, co wiązałoby się z likwidacją miejsc pracy.

    Instal zamierza przenieść produkcję do nowej Wytwórni Konstrukcji Stalowych. Całkowity koszt realizacji inwestycji wyniesie 46 mln zł, z czego przedsiębiorstwo pozyskało z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka ponad 17 mln. Pozostałe koszty realizacji inwestycji zostaną sfinansowane z kredytu bankowego w wysokości ponad 30 mln zł.

    Obecnie spółka nie ma wystarczających środków własnych do spłaty kredytu. Jedyną drogą ich pozyskania jest prowadzenie działalności deweloperskiej na terenie starej fabryki.

    Dlatego uważam, że nie ma sensu na siłę zmuszać Instal do utrzymywania produkcji w przestarzałej fabryce, tylko z powodu wąsko pojętych racji planistycznych. Tym bardziej że tereny Instalu leżą na skraju terenu objętego planem.

    Nic nie wskazuje, aby wspomniane Uchwyty miały wybudować nowy zakład i przenieść uciążliwą produkcję z centrum miasta. W wypadku Instalu szanse na stworzenie zarówno dodatkowych miejsc pracy, jak i nowoczesnej wytwórni jeszcze nie zostały zaprzepaszczone.


    Nie zróbmy miejskiego karzełka

    Janusz Kaczyński, architekt, były przewodniczący Miejskiej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej

    Czy deweloperzy powinni budować mieszkania w dzielnicach przemysłowych Białegostoku?

    Jeśli chcemy mieć w mieście ład i porządek, to nie. Nawet za bolszewika takie sprawy regulowały plany. Jeżeli w Białymstoku przyjmiemy zasadę, że budujemy gdzie bądź, to będzie taki chaos, że w końcu nie będziemy mieli ani miejsc pracy, ani gdzie mieszkać. Bo w każde miejsce będą wciskane bloczki, tak jak na Bojarach, bez miejsc postojowych, bez żadnych usług.

    To samo dzieje się na Bażantarni. To od lat była przygotowywana dzielnica pod przemysł. Z dojazdami, ze strefami wyciszającymi, oddzielającymi ją od dzielnic mieszkaniowych. Wszystko jest przygotowane, by lokować tam inwestycje, które służą miastu.

    Przecież miasto musi mieć miejsca pracy. Jeśli zaczniemy budować same sypialnie, to staniemy się miastem zbędnym, takim socjalnym degeneratem, bez korzeni do życia. Z czasem ludzie stracą nadzieję i perspektywy na lepsze miejsca pracy i będą nas omijać. W Stanach Zjednoczonych są już takie przykłady miast, które wymarły. I my zmierzamy wprost w tym samym kierunku. Tam miasta wypalały się w ciągu kilkudziesięciu lat i zostawały z tego takie miejskie karzełki.

    Jeżeli pozwolimy budować tam mieszkania, a przez płot będzie składowanie np. jakichś farb czy chemii gospodarczej, to tam zaraz będą protesty. I dzielnica, która powinna tworzyć miejsca pracy, będzie się wykruszała.

    Ale z drugiej strony, jeśli jest taka sytuacja, że inwestor chce budować, to miasto powinno w jakiś sposób być moderatorem: na przykład pomóc znaleźć partnera, pomóc dokonać zamiany gruntu.
    Nasza administracja miejska, ogromna zresztą, bo w planowaniu przestrzennym pracuje obecnie około 100 osób, powinna spotykać ze sobą kapitały. Niedawno mówiło się dość obszernie o partnerstwie publiczno-prywatnym. Wypisz-wymaluj pasuje to do tej sytuacji. Czyli w uczciwy sposób, transparentny, żeby wszyscy wiedzieli, kto i jak bierze w tym udział, jakie zyski będzie miało z tego miasto, co kto ryzykuje, powiedzieć inwestorowi: w tym miejscu nie może pan budować, ale mamy tereny w innym miejscu, dogadajmy się jakoś. A ten obecny pana teren zaproponujemy np. Japończykowi, który zechce u nas budować fabrykę telewizorów.

    A my nic w tej chwili nie robimy. Inni ściągają do siebie fabryki produkujące silniki czy telewizory, ale Białystok nie ma obecnie tak naprawdę żadnej oferty dla inwestorów. Miasto cierpi na brak terenów pod inwestycje. Bo gdzie teraz u nas buduje się zakłady? W Choroszczy! Gmina jest mała i cherlawa, ale wszyscy idą do nich. I zamiast robić to samo u siebie, my robimy chaotyczne zabudowy, nie dajemy żadnej oferty poważnym kontrahentom. Taka sama sytuacja, jak z lotniskiem, którego nie potrafimy zbudować, czy porządnymi drogami.

    Planowanie to nie jest perspektywa jednej czy dwóch kadencji, tylko dziesiątek lat. Miasto dzięki temu ma szanse zyskać jakąś twarz. Ale jeśli będzie zmieniane w zależności od tego, czy akurat rządzi pan Kowalski, czy Nowak, a mieszkaniówka będzie wyskakiwać jak pryszcze, to jak ta twarz będzie wyglądać.
    Białystok, moim zdaniem, ma przerost mieszkaniówki. Wystarczy spojrzeć na proporcje. Ile procent powierzchni miasto przeznacza na przemysł? Jest to naprawdę niewiele. Są to tereny poszatkowane, źle skomunikowane, gdzie już powstają jakieś zespoły mieszkaniowe, które powodują, że możliwości inwestycyjne na tych terenach przemysłowych będą ograniczane.

    Nie mówię, żeby nie budować mieszkań. Ludzie muszą przecież gdzieś mieszkać, ale trzeba zachować proporcje. Generalnie w Polsce za mało ludzi pracuje. Nie powstają nowe miejsca pracy dla zawodowców. Dopiero gdy są wyspecjalizowane firmy, potrzebni są zawodowcy. Nigdy nie ściągniemy do siebie wysokowykwalifikowanej kadry, bo nie ma po co. Do budowania bloków potrzebne są najprostsze umiejętności.

    Dobrze, że miasto broni w tym przypadku przemysłowych funkcji na Bażantarni. Ma rację. A radni nie powinni ulegać jednej firmie.

    [ Dodaj komentarz ]
    Komentarze
    Fran (2010-01-28 00:07:49)
    Ludzie, piszacy komentarze jak ponizej maxxx, to sa dopiero szuje. Opluja zawsze to, co wartosciowe, wykonane z klasa, polotem, tak jak adaptacja starych fabryk na Modlinskiej! Obsmaruja ludzi, ktorzy jak Kaczynski nadaja architekturze Bialegostoku wyzszy standard i tak jak on bronia idealow dobrej architektury! Mnoza insynuacje i kryjac sie zawsze za czyimis plecami puszczaja w ruch wymyslone plotki! A odnosnie terenow pofabrycznych: jak sa martwe, bo przemysl sie przeniosl i rozwija duza para w innych rejonach, pozostaje rewitalizacja i adaptacja na cele mieszkaniowe, handlowe ale calego zespolu. A o czym mowa w przypadku Bazantarni! Mieszkaniowka? rodzynki ale nie w ciescie?
    ann (2010-01-24 20:22:25)
    Kaczyński zaprojektował bardzo ładne budynki mieszkalne i zachował starą zabudowę pofabryczną , tworząc zespół mieszkaniowy na zdegradowanym fragmencie miasta . Teren pomiędzy Modlińską a Warszawską leży w centrum miasta , wśród zabudowy mieszkaniowej już istniejącej . Tego niestety nie rozumie demagog '' maxxx''i pisze coś o ''hipokryzji'' . Dziwię się tylko Instalowi ,że chce ryzykować budowę mieszkaniówki za płotem dzielnicy przemysłowej - tylko kto to kupi ? chyba , że nisko wycenią 1 m2 . Ludzie już są coraz bardziej świadomi tego na co wydają swoje pieniądze , tym bardziej ,że jest w czym wybierać na rynku mieszkań , bo buduje się w wielu miejscach w mieście i poza . Działania miasta powinny iść w kierunku rozwoju przemysłu , a nie przeznaczania terenów przemysłowych pod mieszkaniówkę.
    mag (2010-01-24 17:29:51)
    CYTAT(maxxx)- "Kaczyńskiemu nie podobaja sie plany Instalu bo nie ma w z tego dla niego kasy ."Wielki obrońca "starych bojar chyba już zapomniał ,że sam zaprojektował przebudowę starej fabryki pomiędzy Modlińska a Warszawską na mieszkania tzw. lofty i zupełnie przypadkowo nawciskał tam jeszcze kilka bloków.Hipokryta i tyle." Stare budynki przemysłowe o ceglanej elewacji zostały jedynie oczyszczone i wyglądają teraz znakomicie . Gdyby projektantem był ktoś inny pewnie lokalny nowobogacki "defeloper" przy aprobacie uczynnego konserwatora doprowadziłby do ich wyburzenia. Tylko dzięki stanowczości tego człowieka budynki te wciąż stoją - więc zamilcz gamoniu. A co do nikitorowicza - większego karierowicza i służalca nowej ręki karmiącej już dawno nie widziałem. Kiedyś mierny dziennikarzyna obecnie bredzi coś na tematy o których nie ma nawet najmniejszego pojęcia. Oddać takim ludziom władzę w naszym mieście a pod względem architektury i urbanistyki stoczymy się na samo dno. Już i tak Białystok wygląda jak "niewygląd" albo inny wielbłąd pełen ohydnych i szkaradnych gargameli i knotów pobudowanych w najmniej odpowiednich miejscach. Naprawdę podróżując po nim aż oczy bolą - tyle jest w nim przypadkowości, szpetoty i braku harmonii i jakiegoś pomysłu na nie. Ten demagog plecie coś na temat "decydowaniu przez zwykłych ludzi" kiedy za takie sprawy w cywilizowanych krajach odpowiedzialni są specjaliści którzy się na tym znają. A co do instalu to nie rozumiem dlaczego miasto ma iść mu na rękę skoro produkcję chce przenieść poza Białystok.
    pol (2010-01-24 17:28:26)
    powinien być całkowity zakaz budowy bloków i domów w okolicy zakladów przemysłowych bo np. Koło Zakładów Mięsnych w B-stoku też wybudowano nowy blok no i zaraz po wprowadzeniu sie nowych lokatorów rozpoczęły sie protesty że śmierdzi że jest głośno, no i co ma zrobic taka firma przenieśc sie na jakieś wygwizdowie tak jak zrobiła to Pasmanteria i wiele innych, no cóz dla arystokratycznego kierownictwa to żaden problem wsiądą w swoje limuzyny i dojadą ale rzeszy szarych pracowników nie stać na własne bryki i beda musiały tam dojechac autobusem. Jesli firma bedzie dawała marne tysiać złotych na rękę to nie opłaci sie jechac własnym samochodem a autobusem dnia nie starczy.
    rajmundo (2010-01-24 17:24:09)
    Plany Instalu - istna kpina. Nie po to tworzy się plany zagospodarowania, żeby przy byle okazji i chęci zysku jakiejś firmy je zmieniać. Dzielnica przemysłowa - to dzielnica przemysłowa. Mam nadzieję, że nikt nie dopuści do tego bubla prawnego. Jak chcą budować nowy zakład (w co bardzo wątpię) to niech poszukają chętnych na obecny teren i sprzedadzą go innej firmie
    maxxx (2010-01-24 17:22:58)
    Kaczyńskiemu nie podobaja sie plany Instalu bo nie ma w z tego dla niego kasy ."Wielki obrońca "starych bojar chyba już zapomniał ,że sam zaprojektował przebudowę starej fabryki pomiędzy Modlińska a Warszawską na mieszkania tzw. lofty i zupełnie przypadkowo nawciskał tam jeszcze kilka bloków.Hipokryta i tyle.
    ABCD (2010-01-24 17:21:47)
    Dwie osoby- 2 różne opinie. 1-Radny -jego kariera trwa 4 lata, co załatwi, co uszczknie to to ma, 2-Fachowiec, guru naszych architektów, zasiedziały Białostocczak - chyba nie ma potencjału w tym mieście, aby go "kupić" Chyba widać, gdzie czyje interesy, dobro naszego miasta, logika działań i decyzji chyba, że dla decydentów -po nas, chodźby potop,